Najlepszy partner dla....

erbeeren

Nadeszła wiosna, właściwie za chwilę będzie lato. Na truskawki czekaliśmy jak na zbawienie.... są! Wreszcie są. W pracy na przemian przynosimy sobie kobiałki truskawek, siedząc w kozakach i szalu, patrząc na prawie jeszcze zimowe kurtki, pałaszujemy je sobie (tak subiektywnie, z autopsji). Truskawki. Oznaka wiosny i lata jest dla nas niczym zbawieniem. No i oczywiście wmawiamy sobie, że to już wiosna, a za chwilę lato.  

A może już jest to lato? Nie wiem. W ostatni weekend u mnie na Bawarii było ponad 30 stopni, dziś w warmińsko - mazurskim nawet ponad. Czyli może jest lato? Tak na marginesie, to dziś są u mnie może ze trzy stopnie - włączyłam ogrzewanie w całym domu.

Jednak dany czas, maj, czerwiec przypomina nam o truskawkach. Co roku raduję się na jego nadejście. Marzę o truskawkach pięknych, czerwonych, dużych i małych. Tych z krzaka rwanych ale i tych pachnących ze sklepu (nie z supermarketu!!!). 

Dlatego dziś zestawiłam dla Was najlepszych partnerów truskawek. Wszak ona taka piękna, do wielu pasuje, samotna nie zostanie. Komponuje się doskonale z wieloma partnerami. Zobaczcie jak ma się truskawka w towarzystwie przypraw i ziół.

Wanilia


Truskawki i wanilia to cudowna para łącząca w sobie słodkość i kwaśność. Do tego smak połączenia jest tak wspaniały jak życie. Nie bójcie się nadać waszym konfiturom i dżemom nutki wanilii. Na jeden kilogram truskawek, spokojnie możecie dodać ziarenka wydłubane ostrzem noża z jednej laski wanilii albo użyć kilku kropel ekstraktu z wanilii. Oczywiście nie warto przesadzać. 
O cukrze wanilinowym zapomnijcie. Wanilina nie ma nic wspólnego z wanilią. Do dziś nie wiem, jak mogłam dać się wpuścić w to marketingowe bagno. Wrrr.....

Bazylia


Z tym, że truskawki i bazylia stanowią perfekcyjny związek spotykam się często wertując najnowsze food katalogi i czasopisma. 
Mnie nie urzeka, aczkolwiek może gdybym się wreszcie skusiła, miałabym na balkonie tylko truskawki i bazylię, kto wie :))
Uważajcie jednak z dozowaniem bazylii. Znawcy polecają dodać połowę proponowanej w przepisach ilości bazylii do deserów truskawkowych a następnie dodawać po odrobinie, często smakując czy osiągnęliśmy zamierzony efekt. 

Trawa cytrynowa


Egzotyczny smak trawy cytrynowej odnajduje się doskonale w towarzystwie truskawek. Odrobina trawy dodana do deserów, konfitur, marmolady bądź to mrożonej herbaty (razem z truskawkami) earl grey zdziała cuda. Oczywiście kostek lodu nie może zabraknąć. 

Pieprz


Producenci czekolad już dawno to odkryli.... truskawki, pieprz i chili! Czyż nie?

Mięta


Wiem od dawna, że truskawki i mięta coś ze sobą mają. Wiem to od kiedy jadłam truskawkowo - miętową czekoladę firmy Wedel. Rodzice wówczas kartonami ją nam wozili. Z wielkim apetytem jadał ten, co to niby mięty nie lubi.
Niestety już jej nie ma..... 
A jednak mięta i truskawki się kochają. I ja je też.

A z czym Ty proponujesz truskawkę???



Artykuł napisałam z inspiracją czasopisma Das Schmeckt 6-16




Antipasto - I love it!


francuskie danie

Znane we Włoszech antipasto, w ichnim języku antipasti, to przekąska zapowiadająca danie główne, czyli wielogodzinne biesiadowanie. I love it!

Przyznaję, że to jedno z moich ulubionych dań, jeśli antipasto można nazwać daniem. Samo w sobie i z definicji zawiera również sery, wędliny, kiełbasy czy owoce morza. Mnie jednak wystarczy wersja wegetariańska. Ostatnimi czasy dość często gości w moim jadłospisie. Dlaczego? O tym już niebawem.

Ja sobie z antipasto robię czasem śniadanie, układając kawałki na tostach, albo obiad, serwując do tego steaka bądź burgera. Często takie antipasto jest dla mnie również kolacją, np. z czosnkowym twarożkiem czy cacykiem. 


włoska przekąska

Składniki:
- 1 bakłażan
- 1 cukinia
- 4 pomidory (najlepiej malinówki)
- 1 duża czerwona cebula, pokrojona w piórka
- 1 duży ząbek czosnku
- odrobina tymianku, jeśli pod ręką
- sól morska + grubo mielony pieprz
- 4-5 łyżek oliwy z oliwek (albo więcej)

Cebulę pokroić w cienkie plastry, czosnek przecisnąć przez praskę, podsmażyć na oliwie razem z tymiankiem - około 10 minut, przełożyć do formy do pieczenia. Cukinię i bakłażana skroić w cienkie plastry. Bakłażana posypać solą i odstawić na kilkanaście minut, następnie osuszyć papierowym ręcznikiem. Pomidory pokroić w grubsze plastry. Warzywa na przemian układać w formie na cebuli. Zapiekać w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni około 40 minut. 

Brzmi być może skomplikowanie, ale uwierzcie doświadczonej blogerce, to jest danie na błyskawiczny piątek

antipasti

A jak chcę wzruszyć gości, to podaję tak, jak na zdjęciu głównym :)) niczym tian provancal.


Ból głowy - co zamiast tabletki?


W dzisiejszych czasach właściwie wszyscy, śmiem twierdzić, że dość często borykamy się z bólem głowy. Jak nie stres, pęd i dążenie do celu, to pogoda, złe samopoczucie, napięcie mięśni czy miesiączka są przyczyną tego dyskomfortu. Stan mało przyjemny, powiedzmy sobie szczerze. 

Co wtedy robimy? Sięgamy po tabletki, prawda? Zbyt częste ich przyjmowanie wpływa niekorzystnie na nasze zdrowie. 

Sama osobiście nie lubię brać leków przeciwbólowych, dlatego zachwyciłam się czytając w Brigitte o napoju na ból głowy. Pół litra wody, sok z jednej cytryny i 2 łyżeczki soli himalajskiej wymieszane ze sobą i wypite w normalnym tempie zdziałają cuda. Uwierzcie, ten napój poradzi sobie z Waszym bólem głowy. 

Ja wypróbowałam, zadziałało. Dlatego pragnę się tym z Wami podzielić.

Wierzycie w takie naturalne metody uśnieżenia bólu? Macie swoje wypróbowane? 

Jedz zdrowo, bo tłusto!



Bez cukru, bez tłuszczu. Wszystko co fit i light jest teraz in. Mleko odtłuszczone, serki odtłuszczone, coca cola light już nie wystarcza, wyprodukowali też zero. Do wyboru, do koloru. Spożycie snickersa wiąże się z minimum godzinnymi wyrzutami sumienia a najbardziej na talerzu cenimy sobie zielsko. Zielsko niweluje snicersowe wyrzuty sumienia.

Gdzie są te czasy, w których mogliśmy jeść wszystko? U mnie w domu tak było, mogłam jeść wszystko na co miałam ochotę. A zgrabna byłam, że ino szum. Oczywiście z racji tego, że Mama jest technologiem żywności jedliśmy zdrowo. Pamiętam jak było. Było i tłusto i chudo, były jabłka, był twaróg ale była i czekolada. Nikt nam nie zamykał szafek ze słodyczami ani nie zabraniał chodzić do McDonalda. A do tego wszystkiego nikt nie miał nadwagi. Tylko, że do szkoły codziennie chodziliśmy po dwa kilometry w jedną i dwa w drugą stronę. Na przerwach biegaliśmy i graliśmy w klasy albo gumę a po szkole ganialiśmy się w berka (swoją drogą co za bezsensowna zabawa). Dorośli z kolei zakupy robili na piechotę i z miasta trzeba je było przytachać. Po pracy latem trzeba było działkę obrobić a zimą odśnieżyć..... No tak, to można było jeść!!!

Ale wracając do tłuszczy. Otóż najprawdopodobniej obecnie z tym odtłuszczaniem i odcukrzaniem idziemy w złym kierunku. Zapominamy o tym, że tłuszcz jest niezmiernie ważny dla funkcjonowania naszego organizmu. Nie możemy wszystkiego odtłuszczać, musimy tylko zwrócić uwagę jakie tłuszcze i w jakich ilościach spożywamy. Badania dowodzą, że aby dostarczyć organizmowi odpowiednią ilość tłuszczu należy spożywać 1,5 do 2 łyżek oleju roślinnego dziennie i ok. 1 bądź 2 razy w tygodniu spożyć tłuste ryby.

A oto kilka produktów, które skoro już się mało ruszamy, dostarczą nam zdrowych tłuszczy. Są zdrowe, bo tłuste!

Olej rzepakowy

We wszystkich fit gazetkach i programach poleca się oleje z siemienia lnianego, oleje z orzechów, z przeróżnych pestek. Zawierają one dużo omega 3 i są podobno bardzo zdrowe. Pamiętajmy jednak, że tracą wszystkie wartościowe składniki gdy się je podgrzewa. Do smażenia i gotowania warto używać oleju rzepakowego.


Tłuste ryby

Jak powyżej wspomniałam warto jest spożyć raz, do dwóch razy w tygodniu tłuste ryby. Tłuste ryby to ryby z ponad 10% zawartością tłuszczu, takie jak makrela, śledź czy łosoś. Ponadto zawierają one witaminy A i D. Całkiem fajne przepisy znajdziecie tu *klik*




Olej kokosowy

Okazuje się, że niedawno odkryty przeze mnie olej kokosowy dostarcza nam zdrowych tłuszczy. Szczerze powiem, że wolę go w kosmetyce niż w kuchni, ale jak ktoś lubi smak, to voila! Nic, tylko smażyć. 




Pestki i ziarna

Pamiętacie, że kiedyś non stop skubało się słonecznik i w każdym domy stały również pestki dyni? Osobiście źle mi się to kojarzy, ale skoro zdrowe, to warto skubać. Oprócz tłuszczy zawierają dużo protein. Pestki dyni dodatkowo bogate są w żelazo, dzięki czemu łagodzą okres przekwitania u kobiet. Niektóre rodzaje pestek i ziaren zawierają dużo magnezu, co wpływa kojąco na nerwy i mięśnie. Ważnym jest, by przechowywać je w ciemnym i chłodnym miejscu. 




Orzechy

Mają podobne właściwości jak pestki i ziarna. Dodatkowo chronią przed chorobami serca. I pamiętacie? Należą do tych, które możemy chrupać zdrowo wieczorami. O orzechach mówi się Beauty-Food. Zawarta w nich witamina B dba o nasz system odpornościowy, nerwowy a także o naszą skórę i włosy. To tylko kilka z ich walorów, jest ich dużo, dużo więcej. Proponuje się spożywać  25 g orzechów dziennie, to jest ok. 2 łyżek. 




Oliwki

Kto by pomyślał, że w oliwkach są zdrowe tłuszcze. 100 g oliwek to zaledwie 145 kalorii, przy czym 100g orzechów to 585 kalorii. Oliwki zawierają w sobie dużą dawkę witaminy E. A to są moje ulubione oliwki




Avocado

Avocado zawiera w sobie 24% tłuszczu. Kiedyś go nie znaliśmy, jednak świat stoi otworem i mieliśmy przyjemność poznać avocado, które większość z nas przyjęła z radością. Osobiście jestem wielkim fanem tego niby owoca a jednak warzywa. 


O tym, co możecie do woli chrupać wieczorami bez wyrzutów sumienia pisałam Wam kilka tygodniu temu. Z kolei jeśli czujesz się kiepsko w ciągu dnia, koniecznie przeczytaj o produktach, które Cię pobudzą


Tekst napisałam zainspirowana artykułem z Brigitte.

Pesto z czosnku niedźwiedziego

pesto

Odkryty niedawno czosnek niedźwiedzi bije rekordy popularności. Zwany również dzikim czosnkiem jest oznaką nadchodzących ciepłych dni. Spokrewniony z cebulą, szczypiorkiem ale przede wszystkim z czosnkiem, nadaje potrawom czosnkowy aromat przy czym nie pozostawia po sobie zapachu na naszym ciele. Obniża ciśnienie, zawiera witaminę C i dużo żelaza. Sezon na czosnek niedźwiedzi zaczyna się w drugiej połowie lutego lub na początku marca i kończy się w maju. Rośnie on w zacienionych miejscach (najczęściej w lesie) osiągając nawet do 20 cm wysokości. Zbierając samemu należy uważać, by nie pomylić go z konwalią majową. Ciekawostką jest, że zbierając czosnek niedźwiedzi nie należy zrywać wszystkich liści z jednej rośliny. Pozostawionych kilka liści chroni roślinę i pobudza do rozrostu. W całej Europie czosnek niedźwiedzi stał się gwiazdą wśród wiosennych nowalijek, jednak nie wiem czy każdy o tym wie, że nie należy go gotować. Traci on wówczas swoje wartości i smak. Najlepiej świeżo skrojonym posypać potrawę, ewentualnie, jak do gulaszu dodać po zakończeniu gotowania. 

A teraz po tym wykładzie zapraszam na pesto z czosnku niedźwiedziego. 

Składniki: 
- 1 łyżka orzeszków piniowych (możecie zastąpić migdałami)
- 100 g liści czosnku niedźwiedziego
- garść listów bazylii
- 50 g twardego sera, np. grana padano
- 0,5 łyżeczki soli
- 5 łyżek oliwy z oliwek + oliwa do zalania

Orzeszki piniowe lub migdały podprażyć na patelni bez tłuszczu. Ostudzić. Czosnek niedźwiedzi i bazylię umyć i osuszyć i pokroić w mniejsze kawałki. Ser starkować. Orzeszki, czosnek niedźwiedzi, bazylię, ser, sól i oliwę zmiksować blenderem. Tak przygotowane pesto przełożyć do słoiczków i zalać oliwą z oliwek. 

Przechowywać w lodówce. Spożyć w ciągu kilku tygodni. 

Poza sezonem na czosnek niedźwiedzi robię pesto z bazylii i zielonej pietruszki, w proporcji 2:1, czyli 2 ilości bazylii i 1 pietruszki. Czasami lubię dodać orzeszki nerkowce. No i w tym przypadku daję po zmiksowaniu w blenderze 2 duże, wyciśnięte przez praskę ząbki czosnku. 

Cenię sobie posiadanie pasta w lodówce. Jest doskonałym przyjacielem w dni, gdy mam ochotę na inne zajęcia niż pichcenie. Wtedy pesto, dobry makaron, ewentualnie kawałki drobiu podsmażone czy krewetki, kilka czarnych oliwek i pomidorków koktajlowych i gotowe! A czasem tylko makaron plus pesto plus tarkowany parmezan. Voila! Salute! Jakby to włosi powiedzieli!

P.S.1 Tak przygotowane pesto doskonale nada się na prezent. 
P.S.2 Informacje zasięgnęłam z gazety Das Schmeckt 4-2016

co-zrobić-z-czosnkiem-niedźwiedzim

szybki-obiad


Kwiecien z apetytem

Spójrzcie na mój apetyczny kwiecień w zdjęciach. Just fun and photos :))).