Liscie winogron, kotlety jagniece i ziemniaki


Urlop.... Francja, lazurowe wybrzeze! Ladnie, pieknie, przyczepa campingowa stoimy nad samym morzem! Wszedzie dookola urawy winogron, gdzie bys nie jechal, piekne, zadbane pola winorosli. Takze i tu, na campingu.  A ze tutejsza oferta kulinarna zdecydowanie odbiega od tego czego oczekiwalismy, trzeba sobie radzic. W zwiazku z tym, ze wielu z was obiecywalam wstawic przepis na golabeczki z lisci winogron, nadazyla sie do tego swietna okazja. I tak to wczesnym przedpoludniem wybralismy sie na rowerkach na tak zwany szaber. Frajda co niemiara. Ja w pieknych bialych adidasach, wprost wysmienity stroj by stac w ziemi i szukac nadajacych sie lisci. No coz, buty do prania.....
Jesli robicie te golabeczki z lisci ze sloika, proponuje zawsze miec jeszcze jeden sloik czy opakowanie na zapas. Mi zdarzylo sie juz, ze wiekszosc niestety musialam wyrzucic, poniewaz listki byly zdecydowanie za malutkie. Wtedy dobrze jest miec po co siegnac. 

Przepis, ktory Wam tu proponuje podpatrzylam u kolezanki z Iraku, zmodyfikowalam z biegiem czasu,  posluchalam rad pan z Libanu i tak to oto powstalo danie, do gotowania ktorego lubie wracac. Przede wszystkim podoba mi sie to, ze doskonale nadaje sie do wziecia do pracy, smakuje i na cieplo i na zimno i to nawet dwa dni po ugotowaniu. Ze skladnikami mozecie eksperymentowac jak Wam sie tylko podoba. 

Potrzebnych bedzie:

Kilka kotletow jagniecych
Kilka duzych ziemniakow
Liscie winogron
Sok z cytryn
Czosnek pokrojony w plastry

Nadzienie
Wczesniej podgotowany ryz (porcja ryzu i porcja wody). Probonuje Wam ryz zwykly, basmati uwazam, ze jest za 'szczuply' do lisci winogron. 
Drobno posiekana pietruszka
Drobno posiekana cebula
Drobno pokrojone pomidory
Kilka drobno pokrojonych suszonych pomidorow w oliwie
Sol, pieprz, papryka mielona, cynamon, pokruszony gozdzik, odrobina imbiru i galki muszkatulowej - ja dodaje 'na oko' przyprawy  7 przypraw znanych w kuchni arabskiej. Z doswiadczenia jednak wiem, ze sama sol (nie zbyt duzo w przypadku gotowach lisci ze sloika), pieprz i papryka mielona tez wystarcza-przynajmniej na poczatek. 
Odrobina czegos ostrego, w moim przypadku jak zwykle jest to harissa. 

Jesli chodzi o nadzienie, nie podaje konkretnych proporcji, bo sie po prostu nie da. Zrobcie wedlug uznania, mozna dodac rowniez mieso mielone, a zrezygnowac z kotletow jagniecych, jesli ktos ma takie zyczenie oczywiscie;)) 

Podgotowany ryz wymieszac z pozostalymi skladnikami nadzienia. 
Ziemniaki obrac i pokroic w plastry. 
Liscie winogron umyc i ewentualnie poobcinac koncowki. Liscie ze sloika- mowi sie, zeby je zachartowac we wrzatku- ja tego nie stosuje, uwazam, ze wyplukanie ich w cieplej wodzie spokojnie wystarcza. Wyplukac trzeba, poniewaz leza one w solance, a my jako dobre panie domu nie chcemy przeciez, zeby przyslowiowa zupa byla za slona ;))) bo nie bedzie nam smakowala. Wazne jest abyscie zostawili sobie kilka gorszych lisci na dno garnka. Ale o tym za chwile...



Hihi, na campingu mycie lisci odbywa sie tak ;)))

No i sie zaczyna zawijanko!!!! 
Sa rozne metody zawijania golabkow ale chyba kazdy musi sobie swoja wlasna wypracowac. 

Jak juz golabki sa zwiniete..... Na dno garnka wlewamy oleju. Ukladamy wczesniej przygotowane liscie. Takie, co to nam sie nie podobaly albo sa uszkodzone albo wydaja sie za grube. Liscie stworza ochronke, garnek najprawdopodobniej sie troche przypali, ale nie potrawa. Na dole ukladam porcje ziemniakow, kolejna warstwa to golabki, potem znow ziemniaki. Miedzy golabki uciskam plastry czosnku. I tak na zmiane. Staram sie aby ostatnia warstwe stanowily ziemniaki, w ten sposob moge byrdziej kontolowac czy potrawa jest gotowa. 


Wszystko zalewamy woda z sokiem z cytryny, tak dookolo 3/4 wysokosci dania. Gotujemy pod przykryciem, az kartofle na gorze beda baaardzo miekkie a woda wyparuje. 

No bo jeszcze sa kotlety jagniece..... Dobrze obrobione kotlety przyprawiam sola i delikatem do mies. Uwielbiam delikat! Jesli nie macie czy nie lubicie-proponuje standard- sol, pieprz, papryka mielona. Smazymy na patelni badz grillu wedlug uznania. U nas akurat zostaly ziemniaczki z obiadu dnia poprzedniego, wiec je dorzucilismy do kotletow. Ot tak, polska wspaniala mentalnosc ;)))

Gdy przychodza do nas goscie, ukladam usmazone kotlety na daniu. Wyglada i smakuje pysznie. 
Szukam jakiejs fajnej, eleganckiej fotki i o dziwo.... Nie moge znalezc! Na szczescie na urlopie nie warto sie denerwowac ;))
Smacznego kochani! 


0 komentarze: