Muszle a'la Ewa


Upal.... Lato! Wreszcie ;) Spedzamy weekend nad jeziorem, na campingu. Dzis bylam poplywac 3 razy, pierwszy o 7 rano, gdy jeszcze wiekszosc spala. Po poludniu popadalo a teraz glod sie odzywa. Ale co tu zjesc? Proponuje muszle! Zrobcie sobie tez, smacznego!



1kg muszli
kilka lodyg selera naciowego pokrojonych w szersze plastry
kilka marchewek pokrojonych w plastry
1 albo 2 male czerwone cebule obrane, przepolowione i pokrojone w piorka
4 albo 5 zabkow czosnku w plastrach
1 L bulionu (moze byc instant)
Maslo (okolo 50g czyli jedna duza lyzka)
sok z 2-3 cytryn + cytryny do postawienia na stol
Posiekana pietruszka, jesli lubicie
Pieprz w ziarnach, listek laurowy, ziele angielskie
olej z oliwy
Jesli lubicie to wytrawne biale wino, 0,5 szklanki

Muszle nalezy dobrze wymyc. Takie z supermarketu najczesciej sa juz wymyte, ale jesli kupicie na ryneczku rybnym, zdecydowanie przyda Wam sie cos do szorowania.








Na urlopach zdarza mi sie bardzo czesto wstawac wczesnie aby przezyc harmider na ryneczkach rybnych. Zaraz na poczatku urlopu wyszukuje najblizszy ryneczek i co ktorys ranek tam sie udaje. Cudowne uczucie stac w tlumie handlarzy przekrzykujacych sie i nawolujacych do zakupu swiezych, dopiero co zlowionych ryb i owocow morza. W duzym garnku przygotujcie bulion, dodajcie maslo, marchew i selera, pieprz w ziarnach, listek laurowy i ziele angielskie a takze czosnek. Pogotujcie pod przykryciem okolo 10 minut. Jesli lubicie to dolejcie bialego winka wytrawnego. Ja nie dodaje. Dodajcie teraz muszle i gotujcie bez przykrywki az sie otworza. Na samym koncu dodajcie piorka cebuli i sok z cytryny. Pietruszke mozna dodac od razu albo dopiero na talerzach. Muszli, ktore sie nie otworzyly nie nalezy jesc.

Podawajcie w glebokich talerzach i z bagietka.



0 komentarze: