Buleczki - ku mojemu zdziwieniu

wiem, wiem..... powinnam dzis cos innego Wam zaprezentowac. Co wiecej, rowniez cos fajnego przygotowalam.
Ale wybaczcie, dzis jestem jeszcze w szoku, takim pozytywnym ma sie rozumiec, jesli chodzi o moje umiejetnosci pieczenia. Dlatego postanowilam, ze Wam to pokaze i znowu wstawie cos gosinego (Liskowego).  Upieklam buleczki! Pycha!



A bylo tak, sobota - 6 rano....on spi, tracam go - on spi, On - znaczy ten lespszy z nas dwojga. 6.30 - ja leze, on chrapie, w dodatku pies zaczal chrapac. No nie dam rady! Wstaje, kolo 6.50. Jak zwykle w weekend! To u nas rodzinne. Lubie te moje weekendowe poranki, maseczki, gazetki, ksiazeczki. Fajnie! Jesli jestem na campingu, najpierw ide poplywac a  potem oddaje sie moim weekendowym porannym rytualom. A potem wstaja pozostali.
I tak to tym sposobem zabralam sie za gosine kajzerki. Przepis Gosi znajdziecie  tu. Dla Gosi inspiracja byla Liska z blogu White Plate. A z kolei dla mnie Gosia.

Szok, bo ja lepiej gotuje niz pieke.... a tu ostatnio pieczenie mi tez wychodzi. Polecam....

Wyszlo super!


 





,

ale byly tez i takie ;((( male niewypalki.....





3 komentarze:

  1. no tak, impuls wyszedł od naszej pamiętnej rozmowy, kiedy to akurat piekłam te bułki ;))))
    wyszły Ci cudowne, a kształtem nie przejmuj się, bo przecież one tak samo smakują, niezależnie czy są "ładnie" skręcone, czy "brzydko" :)
    brawo Ewa!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, to prawda! sa wysmieinte! bede do nich czesto wracac ;) musze tylko jeszcze innych wypiekow chlebowych poprobowac ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś czuję, że będzie jak ze mną: spróbujesz i przestaniesz kupowac :)

      Usuń