Labneh - libanski przysmak - czyli ser w sloiku



Znacie uczucie, gdy otwieracie twarozek w lodowce, ktory 'dopiero przeciez co otworzyliscie' (pewnie bylo to kilka dni temu) a tam usmiechaja sie do Was obeschniete brzegi, czsem z zielonymi nalecialosciami....? Mnie sie niestety zdazalo wyrzucic juz koncowki, a wyrzucac baaardzo nie lubie. Tym bardziej wiec doceniam libanski LABNEH, a przy okazji znowu omijamy konserwanty i tym podobne ;)



 

 


Labneh czyli twarozek w sloiku, pochodzi z Libanu. Ja mam go wlasciwie zawsze w lodowce. Mozecie go zrobic wedlug wlasnego uznania, probowac, modyfikowac  zawsze jest przeciez warto. Chyba w kazdym domu w ktorym bylam w Libanie widzialam owy rarytas. Przewaznie podawany jest na sniadanie albo w miedzyczasie jako przekaska.
 
Porcje na ok. litrowy sloik - ilosci mozecie zmieniac

gaze badz zwykle 2 kuchenne sciereczki
litr jogurtu naturalnego
1 lyzeczka soli
4-5 zabkow czosnku (nie obierac!)
2 papryczki Chili (moze byc suszona)
1 czerwona cebula
odrobina ziol (moze byc estragon, oregano czy tak jak ja dalam tymianek) - bez nich tez jest ok
oliwa z oliwek (okolo 750 ml.-zalezy od wielkosci sloika)



Litr jogurtu naturalnego wymieszajcie z lyzeczka soli. Mnie zdazalo sie robic bez soli i tez sie wszyscy zajadali.  

Gaze, albo czysta sciereczke ulozcie na durszlaku i wstawcie do miski badz garnka. Wlejcie do tego jogurt, przykryjcie inna sciereczka i odstawcie na okolo 24 - 48 godziny (najlepiej do lodowki). Ja robilam zawsze przy uzyciu zwyklych sciereczek. Wychodzilo rewelacyjnie, teraz kupilam specjalny 'cheese maker' i tez jest fajnie ;))

Gdy juz plyn zleci z jogurtu, uformujcie kulki z powstalego twarogu, wielkosci takiej jaka wyjdzie. Od czasu do czasu warto obmyc rece.
Przygotujcie sloik i wkladajcie do niego (najlepiej na przemian):

papryczki Chili naciete w poprzek,
zabki czosnku bez obierania, tylko przycisniete dlonia (chodzi o delikatnosc smaku)
cwiartki obranej czerwonej cebuli
oliwe
kuleczki serowe
ziola, ja tym razem dodalam tez kilka ziarenek pieprzu

A jak juz sie wprawicie w robieniu takiego twarozku, to mozecie dalej eksperymentowac, np. obtaczajac kuleczki w posiekanych ziolach, czy wsadzajac posiekane ziola w kuleczki. Nadaja sie zarowno swieze jak i suszone ziola.

Jak juz mi sie koncza kuleczki, nastawiam nowe i wykorzystuje 'stary' olej.

Podawajcie tak jak Wam wygodnie. Jesli mam gosci, czesto stawiam sloj na stole a posiekane ziola na talerzyku obok. Ja swoje kanapki posypuje sola morska i grubym pieprzem.

Mysle, ze i Wy sprobujecie!
 
Przepis ten, podstawowy wiele lat temu znalazlam w ksiazce 'Orient - Küche und Kultur', potem inspirowaly mnie wizyty w Libanie, a teraz tworze po swojemu ;)

2 komentarze: