Ryba z cukinia


Przyjechala kolezanka Ola ze swa ‘‘lepsza polowka‘‘. Chcialam cos wyjatkowego przyrzadzic na powitanie gosci na bawarskiej ziemi. Ale on podobno taki wybredny, krotko mowiac Tadek Niejadek. Hmm…  

What to do??? What to do???

 

 
 
 

Generalnie rzecz biorac jeszcze nie slyszalam, zeby u nas komus nie smakowalo, ale ktoz to wie, moze sie przeciez zdazyc. Poszlam na latwizne i przygotowalam to co my lubimy, Mc Donalds jest niedaleko, pomyslalam sobie, tak na wypadek, gdyby rzeczywiscie bylo niejadalne ;)) Serwowane byly muszle  - *tu jest przepis* i owa rybka w cukini. Przepis na rybke pochodzi z ksiazki ‘Schlank im Schlaf für Frauen’. Rewelacja! Wszystkim bardzo smakowalo a Marcinowi obiecalam wstawic ten przepis wlasnie na bloga, moze uda nam sie Olcie naklonic do przyrzadzenia tego specjalu. Zreszta jej tez smakowalo.

Jesli lubicie szybko i zdrowo to wyprobujcie sami.
Okolo 250-300 g filetu rybnego
2-3 male cukinie badz jedna duza
1 duza cebula
lyzka masla
ok. 100 ml bialego wina badz bulionu
lyzka smietany
bialy pieprz, sol

pietruszka (wedlug uzania)
Rybe pokroic w niewielkie kawalki i podsmazyc ja na polowie masla. Zdjac z patelni i odstawc. Cebule drobno pokroic w kostke a cukinie w slupki. Na pozostalym masle delikatnie zeszklic cebule, dodac cukienie i podmazac okolo 2-4 minut. Dodac biale wino (ja dodaje bulion) i dusic okolo 5 minut. Nastepnie rozmieszac smietane z odrobina plynu z patelni i calosc wlac na patelnie. Juz nie gotowac! Usmazona wczesniej rybe dodac do cukini, wszystko doprawic bialym pieprzem i ewentualnie sola, delikatnie wymieszac. Gotowe!

W przepisie jest schmand zamiest smietany. Szukajac w Wiki natykam sie na tlumaczenie – Smietana. Do konca to chyba tak nie jest, dlatego proponuje wam najpierw wymieszac polska smietane z plynem, zeby sie nie zwazyla.



Wlasnie wczoraj znowu przyrzadzilam te pysznosc, bo chcialam Wam juz dawno to zaprezentowac, tylko fotek zabraklo ;) Nasi goscie wowczas u nas na campingu mieli zamiar sie urlopowac i to tam przyrzadzalismy danie glowne, zeby po dlugiej drodze cos fajnego skosztowali. Jednak bylismy wowczas wszyscy tak bardzo glodni i podekscytowani spotkaniem, ze zapomnielismy zrobic ostatecznych pieknych fotek. Tylko przygotowawcze kroki udalo nam sie uwiecznic, a wygladalo to tak:



 A winko pochodzi z naszego urlopu we Francji w czerwcu. Z upraw winorosli na campingu Camp du Domain. Dzieki temu, ze chcialam Wam te rybke zaprezentowac spedzilismy bardzo mily wieczor wspominajac cudowne chwile. Jakby Wam przyszlo robic golabki z lisci winogron, mozecie zajrzec *tu*. Wczoraj rybke podalam z 'kartoflami z szafranem (przepis wkrotce)'.

2 komentarze:

  1. przyszłoroczny urlop muszę zaplanować tak, żeby wpaść do Was ;) na dobre jedzonko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. z calego serca zapraszamy ;)))) cudownie!

    OdpowiedzUsuń