Zupa z lososiem i mlekiem kokosowym, taka inna jarzynowa




Ochota na zupe, na zupe ochota. Czasem mi wlasnie przychodzi taka ochota ;)) 

Oryginalny przepis znajdziecie robiac *klik*. (po niemiecku)


Jak go przeczytalam, z miejsca wiedzialam, ze ktoregos razu taka zupke sobie ‚zafunduje‘. 
I oto przyszedl na to dobry czas. 
W zwiazku z moim zamilowaniem do kuchni srodziemnomorskiej, mam niewielkie pojecie o kuchni azjatyckiej. Jednak pierwsze proby z pasta curry mam za soba i bardzo mi smakowalo. Mleko kokosowe (trudno znalezc dobre, znaczy bez skladnikow E… - powiedzial znawca) tez przypadlo mi do gustu. Czasem w pracy cos sobie azjatyckiego zamawiamy, ale musze przyznac, ze to zamawianie wiaze sie u mnie nie tylko z bolem brzucha i zgaga, ale tez z wyrzutami sumienia. Przerazaja mnie w tych posilkach te glutaminiany, ekstrakty i inne sztuczydla, nie mowiac juz o zapachu chinskich imbisow i szeciostronicowych ofertach potraw - przeciez w tym nie moze byc nic swiezego (moje osobiste zdanie)!!!
No wiec dlaczego nie zrobic tego w domu, prawda? Wyszlo mi genialnie! Bede chyba dalej eksperymentowac! Mysle, ze lososia spokojnie mozna zastapic kurczaczkiem. 

Czyz ta zupka nie ma w sobie czego z naszej polskiej jarzynowej?


No ciekawe co Wy na to:

2 cebule
2 zabki czosnku
ok. 750 g ziemniakow
3 marchewki
1 l bulionu warzywnego
250 g lososia (uzylam rozmrozonego)
1 puszke mleka kokosowego (400ml)
2 lyzeczki pasty curry czerwonej
ok 200g groszku zielonego mrozonego (ostatnio dodalam puszke konserwowego, tez bylo ok)
1 lyzka masla
sol, pieprz, odrobina soku z limetki i kilka kropel sosu rybnego
posiekana pietruszka (ilosc wedlug uznania)
Ja siekam jeszcze swieza kolendre i mieszam ja z pietruszka


Kartofle i marchewki obrac, pokroic w kostke. Cebule i czosnek drono pokroic i zeszklic na masle. Dodac kartofle, marchewke i wszystko delikatnie obsmazyc. W tym czasie podgrzac bullion. Obsmazone warzywa dodac do bulionu i pogotowac wszystko okolo 12 minut, na srednim gazie.
Lososia umyc i osuszyc. Pokroic w okolo 2 cm paski. Lososia, razem z mlekiem kokosowym, pasta curry i mrozonym groszkiem (jesli zdecydowaliscie sie na puszke, to prosze dodac groszek na samym koncu) dodac do reszty. Calosc zagotowac i na malym gazie pogotowac jeszcze okolo 5-7 minut.
Zupe doprawic sola, pieprzem, sokiem z limetki i sosem rybnym (kilka kropel, ok. 1 lyzeczka, ale mala).
Pietruszke i kolendre drobno pokroic i posypac nimi zupke, juz na talerzach.
Na drugi dzien, podgrzana smakuje tez wysmienicie.
Jezeli lubicie ostrzejsze smaki, mozecie dodac innych ulubionych przypraw azjatyckich. Wedlug kolezanki z pracy, ktora to rzeczywiscie ma pojecie – odrobina trawy cytrynowej doda tej zupie innego oblicza.

2 komentarze:

  1. Samo mleko kokosowe , niespecjalnie mi smakuje . W zupie jeszcze nie jadłam, nawet nie słyszałam :)) może kiedyś spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń