Chlebki pita





Premiera u mnie w domu - upieklam chleb!!! No dobrze, moze niezupelnie chleb w polskim rozumieniu, ale chlebki, takie malutkie, sliczne.
Chlebki pita mianowicie ;))
Szynki, pieczenie, pasztety…. nawet kielbase sama robie ale chlebem nigdy sie nie zajmowalam. Raz upieklam buleczki ku mojemu zdziwieniu *klik* i nawet sie udaly. Bylam z siebie bardzo dumna, a teraz jestem podwojnie. Co wiecej – bede dalej piekla, czyli do tego jestem zmotywowana. Widze, ze ja i drozdze zaczynamy sie lubic.

Polska blogosfera pelna jest wspanialych przepisow na produkcje wlasnego pieczywa. Co jeden to lepszy i tak to tez sie stalo, ze i mnie te zdjecia i opisy zachecily. Ja pieczywa jem stosunkowo niewiele (chyba, ze ‚dorwe sie‘ do swiezej bagietki, to co innego). 
Zdecydowanie brakuje mi w Niemczech polskiego chleba, takiego jaki ja znam! Pieczywo, ktore tu jest popularne i ogolnodostepne, naszpikowane jesz chemia a moze niewiadomo czym. Wlasciwie to sa polprodukty, odgrzane badz podpieczone, ktore po kilku godzinach zamieniaja sie w ciagnaca gume albo w kamien. Na szczescie mam ulubiona mala piekarenke, w ktorej dziewczyny zapewniaja mnie, ze ichne pieczywo jest dobrej jakosci i produkowane jest na naturalnych zakwasach – a ja im wierze, no i smakuje.

Zainspirowana blogiem chili czosnek i oliwa *klik* zdecydowalam sie na upieczenie chlebkow pita. Jednak w domu nie mialam maki typu 650, uzylam wiec typu 550. Wyszly sliczne, jednak troszeczke za twarde jak na moj gust (a moze i nie). Nastepnym razem bedzie typ 650 ;))

 To do dziela:

14 g swiezych drozdzy (u mnie bylo 16g)
2 lyzeczki cukru
3 szklanki maki (tap 650)
1 i 1/4 lyzeczki soli
2 lyzeczki oliwy z oliwek
5 lyzek letniej wody + okolo 1 szklanki letniej wody


Najpierw nalezy sporzadzic zaczyn: rozkruszone drozdze zasypujemy cukrem i zalewamy 5 lyzkami letniej wody – mieszamy i odstawiamy na okolo 15 minut.

Nastepnie do duzej miski przesialam make i wymieszalam ja z sola. Dodalam oliwe i zaczyn. Po troszeczku (1-2 lyzki) dolewalam wode. Rzeczywiscie, jak w oryginale podano, latwo jest przesadzic. Mieszalam najpierw lyzka, potem zaczelam ugniatac reka. Ja zuzylam okolo polowy szklanki wody. Ugniatalam dobre 10 minut.

Wyrobione ciasto wlozylam do miski wysmarowanej oliwa, przykrylam sciereczka i odstawilam do wyrosniecia na 1,5 godziny.

Gdy podwoilo swoja objetosc, nalezalo je odgazowac uderzajac kilkakrotnie piescia. Tak tez zrobilam ;)

Casto podzielilam na 8 kawalkow. Uformowalam kulki, przykrylam sciereczka i odstawilam na kolejne 25 minut.

W tym czasie rozgrzalam piekarnik z blacha w srodku (WAZNE!). Istnieja kamienie do pieczenia, podobno sa rewelacyjne.Jesli macie to go uzyjcie, podobno daje lepszy smak.

Kulki nalezy rozwalkowac. Mnie jakos najladniejsze i najrowniejsze wyszly gdy je najpierw dlonia przycisnelam a dopiero wtedy rozwalkowalam.

Pieklam 8 minut. W przepisie bylo podane by piec 3 – 5 minut. Ja uznalam, ze sa jeszcze zbyt jasne.


Czas przygotowania wg. chili czosnek i oliwa *klik*: 2-2,5 godz., w tym: 1-1,5 godz. (rośnięcie) + 25 min. (rośnięcie) +5 min. (pieczenie)



2 komentarze:

  1. pyszne chlebki, bardzo je lubię :)

    p.s. Twoje zdjęcia coraz piękniejsze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. starm sie kochana, staram i zglebiam wiedze ;)

      Usuń