Pstragowa uczta

Ucze sie.... a jak czlowiek sie uczy, znaczy jest dobrze ;)



Jak stoisz w miejscu, znaczy sie cofasz. Ja widze, ze brne do przodu ;)

Nawet zamierzalam nie wstawiac tego postu. Przepis na rybe w calosci juz Wam kiedys podalam, wiec nie chcialam sie powtarzac. Robie ja zawsze bardzo podobnie (dzis sie dowiedzialam, ze moja Mamcia ten sposob ode mnie przejela = RADOSC!) - przepis znajdziecie *tu klik*.

Pomyslicie sobie pewnie - skoro nie chcialas, to nie wstawiaj. Racja! Ale tak bardzo przemawia do mnie ta fotka. Na ten wpis zainspirowana zostalam postem Zuzi *klik tu*, ktora opisuje ze swojej strony blogowanie i fotografowanie. Lubie czytac jej blog i lubie patrzec na jej fotki. Przyznam szczerze, ze nawet ostatnio przez glowe mi przeszlo pozamieniac stare fotki z mojego bloga na nowsze, ale nie, nie zrobie tego! Nikt nie jest przciez doskonaly. Zuzia ma racje, tak widac rozwoj nasz i naszego bloga, to jak sie zmieniamy. Wiem, ze moja dzisiejsza fotka tez nie jest doskonala, ale sie ucze! I to jest to! Zuzia tak akurat wpasowala sie tematycznie w moje mysli.
Od samego poczatku (prawie) towarzyszy mi blog Gosi *tu klik* . Jej zdjecia sa takie naturalne, cieple i piekne. Skorzystalam juz w wielu gosinych przeisow i ciagle patrze na jej prezentacje potraw. Chcialabym umiec fotografowac tak jak Gosia czy Zuzia. Ale nic, dam rade. Najwazniejsze ze czerpie z tego radosc ;)  i ze sama widze postep.
Z Gosia i jeszcze kilkoma blogowymi kolezankami wyszlysmy nawet z nowa propozycja dla debiutantow. Debiutantow w kazdej dziedzinie, nie tylko kulinarnej. Moze sami potrzebujecie, a moze stryj, stryjenka, kolezanka, corka, syn czy sasiadka. Poczytajcie o nas *tu klik* . Zapraszam. Idea jest nowa ale calkiem fajnie sie rozwija.


No ale teraz w skrocie o rybce ;)  Pstrag to byl! (ulubiona ryba moich rodzicow!)
Rybke ta przygotowalam do pracy na drugi dzien w towarzystwie mojej nowej wizji kartofli *tu klik*
Jako dodatek byla salata mieszana.

Tu skrot jak ja przyrzadzilam (tak jak we wczesniejszym wpisie):

4 ryby wypatroszone
Peczek zielonej pietruszki
4 polowki suszonych pomidorow w oliwie
Cytryny  - u mnie zawsze musi byc duzo
Min. 4 zabki czosnku pokrojone w plastry
Sol, pieprz, papryka badz przyprawy do ryb jakie lubicie
Oliwa z oliwek badz zwykly olej

Rybki umyjcie, posypcie ulubionymi przyprawami. W kazda rybe wlozcie troche czystej pietruszki , po kawalku suszonych pomidorow, 2-3 polowki plastrow cytryny i kawalki czosnku. Rozgrzejcie piekarnik do okolo 180-200 stopni badz rozpalcie grilla. W tym czasie niech ryba sie przegryza. Papier do pieczenia polejcie oliwa z oliwek badz olejem, polozcie na to rybe. Ewentualnie z gory tez posmarujcie olejem. Pieczcie okolo 25-30 minut.

Dziekuje i smaczego ;) Dzisiejszym bohaterem jest jeszcze niedoskonala fotka ;)

4 komentarze:

  1. doskonalsze i lepsze rodzi się z niedoskonałego :) od czegoś zacząć trzeba przecież :)
    Ty masz chęci, więc nic na przeszkodzie nie stoi :)

    a rybkę znowu sama wszamałaś :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Gosiu, ja tak ja probuje, zeby byla doskonala jak przyjedziecie ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam pstrąga. Piekę go tak jak Ty. Mój mąż wędzi. Też jest super, taki gorący, prosto z wędzarni:) Mam to szczęście, że niemal po sąsiedzku mam stawy hodowlane, gdzie można kupić swieżutkiego pstrąga :) Najlepsza ryba słodkowodna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wedzony...jeszcze pyszniejszy! Pozdrawiam bardzo serdecznie ;))

      Usuń