Cudo z Prowansji - Tian provençal






Witajcie! Dzis po raz kolejny zapraszam Was do Francji. Wspomnialam o tej potrawie prezentujac Wam nicejska lasagne. Mozecie do niej zerknac klikajac tu *klik*. Dzis kolejna propozycja Rachel Khoo 'Französische Küche'. 

Mialam nawet troche sie wstrzymac z publikowaniem tej potrawy. Jednak nie wytrzymalam. Dlaczego? Dlatego, ze wspomniana wyzej lasagne nicejska spotkala sie z milym przyjeciem. Poza tym chcialam sie z Wami podzielic kolejnym bezmiesnym cudem. Nadal czerpie radosc z konsumowania mniejszej ilosci miesa. 

Potrawa ta bedzie swietnym daniem glownym ale rowniez dodatkiem np. do dobrego steka czy kotlecikow jagniecych a moze ktos sprobuje z udkami kurczaka z piekarnika? Autorka przepisu podaje, ze chetnie spozywa te warzywa z serem na toscie badz z pieczonym ziemniakiem. Czyz nie rewelacja? No powiedzcie sami! Mnie z kolei przypadlo do gustu posmarowanie tostow pesto, ulozenie na tym kilku warzyw i zapieczenie w opiekaczu.
Ja przechowuje ta zapiekanke kilka dni w lodowce, co czyni ja ze zrozumialych kobietom wzgledow moim faworytem ;)

Skladniki*:
1 baklazan
1 cukinia
4 pomidory (najlepiej malinowki)
troche tymianku swiezego badz suszonego
1-2 spora czerwona cebula
1 duzy zabek czosnku
sol morska + grubo mielony pieprz
4-5 lyzek oliwy z oliwek (albo wiecej)

*Z podanych skladnikow wyjdzie Wam dos duza porcja, dla calej rodziny. Ja zrobilam z polowy podanej ilosci. Skladniki mozecie oczywiscie dobrac wg. wlasnego uznania.

Jak to zrobic???
Cebule pokroic w cienkie plastry, czosnek przecisnac przez praske. Oba skladniki podsmazyc na oliwie razem z tamiankiem - okolo 10 minut. Cukinie i baklazana skroic na szatkownicy - baklazana jest mi wygodniej kroic ostrym nozem. Pomidory pokroic w nieco grubsze plastry (jak na zdjeciu).



Piekarnik rogrzac do okolo 200 stopni.
Podsmazona cebule wylozyc do formy i na nia ukladac na przemian warzywa. Posypac sola i pieprzem, polac reszta oliwy z oliwek i zapiekac okolo 40 minut.Gotowe!

Podpowiedz: Jesli warzywa sa duze, przekrojcie plastry na pol. Ja tak robie.




A teraz przyznam sie do czegos - tylko sie ze mnie nie smiejcie..... 

Zrobilam warzywka wieczorem. Ucze sie fotografii, znaczy przynajmniej sie staram, wiec juz wiem,ze najlepiej robic fotki przy  swietle dziennym. Czyli wszystko musialo zaczekac 'do jutra'. Nie pozwolilam danego wieczoru ruszyc nawet palcem owej zapiekanki. Przykrylam folia aluminiowa i wstawilam do lodowki. Jakas niewidzialna reka postawila na moja zapiekanke talerz. W zwiazku z tym wszystko zostalo 'przyduszone'. Zdjecie nie wyszlo tak piekne jak powinno, mialo byc pierwszym a jest pokazane jako ostatnie ;( No coz, w zyciu tez czesto tak bywa, prawda? 
Mieliscie sie nie smiac!


Do przeczytania przy kolejnych pysznosciach ;) Troche ich 'sie szykuje', znaczy ja dla Was szykuje!

Milego weekendu!



3 komentarze: