Wpadłam jak śliwka w kompot a tłuszcz sam się nie stopi


 

Stało  się! Wpadłam  jak śliwka w kompot. Wcale mi się nie podobały i mało mnie interesowały te wszem obecne smoothis. A to z banankiem, a to z pietruszką, z odrobinką cytrynki itd., itp.. No dobrze, kolorki ichne mi się podobały, nie powiem. Poł mojej ulubionej gazetki kulinarnej ostatnio zajęły. Przekartkowałam, ot co! Beznadzieja, myślałam. Ileż można???

Wszystko do jednego momentu, gdy przeglądając nowa pozycje Marion Grillpatzer i Martiny Kittler ''Simple glyx - das Kochbuch'' ujrzałam tytuł 'FATBURNER DRINK' a przy nim ślicznie różowe coś..... tak, to był on - smoothi. A niech mnie! Kartkuję dalej..... no ale ten FATBURNER i do tego różowy, a ja kocham róż!

Wróciłam kartkę do tyłu! To FATBURNER tak mnie przyciągnęło! Do ludzi z nadwaga nie należę, jednak przy 9 godzinach za biurkiem, kolejnych 5 na krześle przy stole zaczynam się martwić o mój brzuch i oponkę! Do tego pojeść też lubię, ciasteczka w pracy sobie podjadamy, czekoladki i inne smakołyki również. A tu jeszcze menopauza za kilka lat przede mną. Nie ma żartów, lepiej przecież zapobiegać niż leczyć, prawda?


To jeżeli tłuszcz będzie mi się trochę spalał, tak sam z siebie, tylko przez popijanie idealnie różowego drinka, no to go zrobiłam. A co, śliczny, różowy! Zajęło mi to chyba 5 minut wszystko razem. 

I takim to sposobem wpadłam jak śliwka w kompot marketingowców i smoothis. Dobry chwyt, ponieważ skończyło się na tym, że kupiłam mega superową maszynkę do smoothis bo belneder się po 10 latach buntuje, i teraz w pracy raczymy się takimi właśnie przyjemnościami. Oczywiście z nadzieją, że tłuszcz nam się topi, znaczy spala. 

Troszkę na wesoło dziś było ;) Uspokoje Was, aż tak mocno się nie spala, aczkolwiek ubaw jest przedni! Spróbujcie sami! A smoothis już lubię.

Skladniki na 2 szklanki a 200 ml

- 100 g malin (mogą być mrożone)
- 1 mały różowy grapefruit
- 1 łyżka soku z cytryny
- 1 łyżeczka soku z agawy (można użyć miodu)
- 200 g maślanki
- 2 łyżeczki płatków drożdżowych (można opuścić)
- 2 łyżeczki oleju lnianego
- 1/4 łyżeczki mielonej wanilii
- 5 łyżek wody

Wszystkie składniki zmiksować w blenderze do smoothis albo zwyklym blenderem. 

Posmak grapefruita sprawia, ze napój na początku wydaje się bardzo gorzki. Jednak myśl o tym, ze to on jest sprawca tego spalania, pozwala szybko o tym zapomnieć!  Hihi.

 










11 komentarzy:

  1. Mam dokładnie, to co ty miałaś. Wszędzie te smoothie, aż mi się słabo robi, ale do tej pory nawet nie wiedziałam tak w 100% co to tak dokładnie jest. Teraz sobie przeczytałam, spodobało mi się, chociaż składniki takie jak płatki drożdżowe, czy olej lniany, to raczej ominę:). Dzięki za przepis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaje, ze zdarza sie, ze tez omijam ;)

      Usuń
  2. Mam dokładnie, to co ty miałaś. Wszędzie te smoothie, aż mi się słabo robi, ale do tej pory nawet nie wiedziałam tak w 100% co to tak dokładnie jest. Teraz sobie przeczytałam, spodobało mi się, chociaż składniki takie jak płatki drożdżowe, czy olej lniany, to raczej ominę:). Dzięki za przepis.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ewka, Ty mnie nie wkurzaj z tym spalaniem tłuszczu :p gdzie go masz?? no gdzie??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz Gosiu jak dobrze sie spala ;))

      Usuń
  4. Nie wiem, czy to rzeczywiście działa, ale pić nie zaszkodzi, bo jest bez wątpienia zdrowe. I jaki ma śliczny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja maniakalnie piję smoothie, dziś przede mną ananasowo-bananow-kiwiowo-jabłkowy-ale-dziko. :D Koniecznie muszę spróbować Twojego, tylko na malinki czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ha ha :) ja też do smoothies podchodziłam jak pies do jeża, aż spróbowałam i... codziennie coś miksuję ;)

    OdpowiedzUsuń