Projekt camping #1 - Camp Soline w Chorwacji


Zgodnie z moim małym projektem urlopowym, o którym pisałam *tu klik*, przedstawiam Wam pierwszy camping w Chorwacji - CAMP SOLINE.
Byliśmy tam dwa lata temu. Chorwacja jest dla mnie zdecydowanie jednym z najpiękniejszych Państw jakie do tej pory widziałam. To 4-gwiazdkowe pole campingowe położone jest w Dalmacji, środkowej (powiedzmy) części kraju, co dla nas było rewelacyjnym położeniem ze względu na dojazd i późniejsze wycieczki krajoznawcze. W jeden dzień spokojnie daliśmy radę zwiedzić Dubrownik i okolice, jadąc bocznymi drogami, podziwiając przepiękną Makarską.
 





Pole campingowe znajduje się w lesie sosnowym, co jest korzystne w przypadku chorób dróg oddechowych a przy okazji bardzo ważne w upalne dni, ponieważ plac  w większości jest zacieniony.


Niedaleko jest stąd do 2 lotnisk - w Zadarze i Splicie. Istnieje możliwość transferu z lotniska, organizuje go sam camping. Pole samo w sobie jest bardzo duże, pomimo to nie mieliśmy wrażenia tłoku.

Co do oferty noclegowej - camping oferuje miejsca na namioty, na przyczepy i campery, domki campingowe, i namioty w pełni wyposażone, o których za chwilkę. Właśnie o tych ostatnich chcę bliżej Wam opowiedzieć.

Miejsca na namioty i przyczepy są rożne, i większe i mniejsze, można je sobie dowolnie wybrać. Nie ma możliwości wcześniejszej rezerwacji, przyjeżdżasz, wybierasz i już. Byłam tym przerażona. Dopiero na miejscu zrozumiałam, że inaczej tego po prostu nie dałoby się ogarnąć. Nam udało się stać prawie nad samą wodą. Nieopisane wrażenie, budzić się rano, pić kawkę przy szumie morza! Obawiałam się, że położona obok restauracja będzie dawała nam się we znaki. Nawet udało mi się zrobić z tego powodu małą awanturkę. Nic podobnego, zupełnie nam nie przyszkadzala. Jedynym minusem była dyskoteka w oddali, z której muzyka rzeczywiście dawała się we znaki do późnych godzin nocnych. No ale cóż, ja tam miałam korki do uszu, przezorny zawsze ubezpieczony ;)

Domki campingowe są o rożnym standardzie, również z całkowitym wyposażeniem. To rewelacyjna oferta dla osób, które potrzebują nieco bardziej luksusowych warunków i nie chcą być “namiotowcami”. Część domków jest z tarasami i z widokiem na morze. O klimatyzacji nawet nie wspominam, w tych czasach przecież nie lubimy się pocić. Ja na urlopie to lubię!


Na plaży znajduje się piekarnia, która oferuje przepyszne urlopowe pieczywo, prawie zawsze jeszcze ciepłe. To pieczywo kosztowało mnie dobre 3 kilogramy w pasie. Było tak pyszne, że kupowałam zawsze dwa, bo po drodze już połowę "wciągnęłam"!!!!!! Potem musiałam się gimnastykować, mimo to, kilogramy zostały. Nazwijmy tę moją pozę z fotki gimnastyką. Szczegółów się przecież nie czepiamy ;)



A teraz przejdę do punktu tych dodatkowych namiotów. Jeśli nie macie  namiotu, sprzętu campingowego a pobyt w domku campingowym jest dla Was za drogi, istnieje jeszcze inne rozwiązanie. Można sobie taki namiot wypożyczyć. Nie jest to zwykły namiot iglo, to jest namiot dla całej rodziny, albo i dwóch. Namioty są wyposażone we wszystko, oprócz pościeli. Tak się składa, że Polak Polaka zawsze znajdzie, więc mieliśmy przyjemność poznać 4 małżeństwa z dziećmi. Kochani, jeśli czytacie, pozdrawiam Was serdecznie. Oni właśnie w takich namiotach mieszkali. Moim zdaniem genialne! Rewelacja! A jeszcze bardziej rewelacyjna jest ich cena. Już Wam wszystko przedstawiam.

To są namioty willowe Navajo o powierzchni 25 m² dla maksymalnie 4 dorosłych i dwójki dzieci. Tak wyglądają (mniej więcej):

Źródło zdjęcia

A tu podaje ceny w PLN i w EUR (widzę, że sporo rodaków z innych krajów mojego bloga czyta, co mnie bardzo cieszy).

Wyszukując dla Was aktualne informacje na rok 2015 korzystałam ze tej stronki *tu klik*.  Jeśli byście rezerwowali domek bądź parcele, porównajcie ceny na stronie campingu *tu klik*.

teraz spójrzcie jeszcze raz na ceny. Jak dobrze przeliczycie to wychodzi po 20-30 PLN za osobę. Oczywiście w lipcu i sierpniu jest znacznie drożej, normalne. Jednak jeszcze druga połowa czerwca dla dzieci szkolnych wypada całkiem korzystnie.

O domkach campingowych napiszę przy okazji innego campingu.


Toalety i prysznice moim zdaniem były bardzo czyste. Przynajmniej w naszej części panie zawsze sprzątały, do pryszniców też nie było kolejek. Muszę jednak zaznaczyć, że ja nie jestem wymagająca, jeśli o takie rzeczy chodzi. Raczej minimalistyczna ;)) Trudne do uwierzenia, ale prawdziwe!

Miejcie tylko na uwadze, że Chorwacja jest bardzo droga. Baaaaardzo! W mieście jest ryneczek, na którym stosunkowo niedrogo można dostać, kupić ryby i owoce morza na grilla, trzeba tylko koło godziny 7 rano się na niego wybrać. Do dziś z trudem patrzę na kalmary, chyba się przejadłam. Oddalony o kilka minut samochodem jest też Lidl. Jestem ogromnym przeciwnikiem kupowania w innych niż krajowe sklepach. Niestety w przypadku Chorwacji musiałam się poddać. Wstyd, ale pierwszy raz w życiu się złamałam, inaczej byśmy mogli zbankrutować ;( Proponuję trochę słoiczków, makaronów i pasztetów z domu pobrać.


 

Jeśli już Was namówiłam, to jedyną kwestią pozostaje zorganizowanie się. Piszcie, pytajcie. Niestety nie planowałam opisu wcześniej. Wpis ten powstał na bazie wspomnień, więc mogłam coś przeoczyć. 


A poniżej moje ulubione zdjęcie. Codziennie, późnym popołudniem "trzej przyjaciele z boiska" odpoczywali od swoich żonek ;))

 
I jeszcze jedno ;)


6 komentarzy:

  1. Chorwacja jest na prawdę piękna. Sama sprzedałam wyjazdów w te zakątki całą masę a osobiście nie byłam :( Muszę nadrobić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę! Koniecznie musisz nadrobić!

      Usuń
  2. Ja byłam dwa razy. Cudowny kraj. Tyle te kamieniste plaże trochę mnie denerwowały. No cóż jak człowiek przyzwyczajony do pięknego pisaku nad Bałtykiem to tak potem jest. Też zatrzymywałam się na kempingach. Świetne rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jednak niektóre już nawożą piasku ;)

      Usuń
  3. Ale się rozmarzyłam:). Przypomniały mi się zeszłoroczne wakacje. Wybraliśmy się po raz pierwszy do Chorwacji (Istria) i zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Mieszkaliśmy w hotelu, ale jeżdżąc na rowerze trafiliśmy na niesamowity ośrodek campingowy. Bardzo duży, wręcz luksusowy, położony w zacisznym miejscu nad samym brzegiem morza. Najbardziej zaskakujące było to, że wszyscy mieszkańcy tego campingu byli ... na golasa!:) W pierwszym momencie byliśmy w szoku, ale tak to niesamowicie wyglądało, tyle ludzi bez ubrań. Szybko stamtąd jednak uciekliśmy bo głupio wyglądaliśmy w ubraniach i do tego na rowerze:). Bardzo miło wspominam pobyt w Chorwacji i mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, tak, tam jest dużo nudystów hihih. Mówią, że to wolność. Hihih!

      Usuń