....gdy zabraknie Ci czegoś!


No i mamy piątek. Przyszedł czas na odkrycie tajemnicy.....W środę robiliśmy sobie mały teścik na blogu. Jeśli Ty nie robiłeś, to możesz jeszcze nadrobić spoglądając na poprzedni tekst tu.

Najprawdopodobniej większość z Was śmiało mogła się utożsamić z opisaną sytuacją. Mówiliśmy o tym, że często w życiu kupujemy zbędnie i niepotrzebnie. Do tego zawsze nam czegoś brakuje w kuchni i to właśnie wtedy, gdy najbardziej tego potrzebujemy.

Jestem przekonana, że istnieją dwie metody na zorganizowanie się z zakupami, nie tylko artykułów spożywczych. 

Zaznaczam, że to wszystko o czym piszę jest czysto subiektywne, czyli takie zdanie mam ja. Wy możecie uczyć się na błędach swoich albo moich. Pierwszą pośrednią metodą na unikanie chaosu zakupowego jest opisana w poprzednim poście sprawa unikania hiper- i supermarketów. Tam się zatracamy, jakby nie było! Jednak trafnie wszyscy zauważamy, że tak daleko zaszedł nasz "konsumpcjonizm", że nie jesteśmy w stanie całkowicie wyeliminować tych gigantów z naszego życia. 

Mamy jedno jedyne wyjście w takim razie! Należy się tak zorganizować, żeby nie ulegać impulsywnym zakupom! Proste jak drut!

Dlaczego mamy dać się przechytrzyć koncernom i marketingowcom. Czy to oni mają decydować o naszej sytuacji finansowej? Oni dokładnie wiedzą gdzie położyć np. jajko niespodziankę by dziecko je zauważyło. Tylko czy Twoje dziecko potrzebuje tego jajka? Pewnie, że nie! Ale Ty je i tak kupisz a za chwilę będziesz jęczeć, że nie masz kasy i rwać sobie włosy z głowy na czym by tu zaoszczędzić. No i za kilka lat będziesz je posyłać na gimnastykę, bo powinno być szczuplejsze! Ale nic to! Producent jajka się cieszy a Ty masz nad czym myśleć. Czy to jest włściwe? Chcesz tak?

A ja Ci na to powiem, że mam metodę na kontrolowane zakupy! I chciałabym się z Tobą nią podzielić! 

Znam takie osoby, które powiedziałyby, że jestem osobą aż nadto zorganizowaną. A ja im na to  z dumą przytakuję, mimo, że oni często myślą negatywnie. hihi. Jednak tylko dlatego, że jestem tak zorganizowana, temat impulsywnych i chaotycznych zakupów mam opanowany do perfekcji.

Zdarzały mi się one w pewnym czasie zbyt często, dlatego patrząc jak stan konta maleje, a w mieszkaniu zbędnych rzeczy przybywa, podjęłam się pracy sama nad sobą i nad swoim wydawaniem pieniędzy. Obecnie, po wypracowaniu w sobie pewnych nawyków bardzo rzadko brakuje mi czegoś w domu a z drugiej strony nie wydaję pieniędzy niepotrzebnie i na zbędne rzeczy. No dobrze, czasem się "pośliznę" ale popełniać pomyłki ludzka rzecz przecież, zdarza mi się to jednak dość rzadko.



Wielu z Was się domyśla tego złotego środka, zresztą zdradzaliście to już na funpagu na fejsbuku - zakupy należy robić z listą. Bardzo dobrze! Idziemy w dobrym kierunku. Tylko z jaką listą?  Tą której nie napisalałaś czy tą  której zapomniałaś z domu?

Co zrobić, gdy czegoś nie zapiszesz albo np. skrupulatnie cały tydzień pisałaś listę a teraz jesteś na zakupach a lista leży spokojnie na stole w kuchni...... albo w samochodzie? Mnie się tak kilka razy zdarzyło! Wściekła byłam baaaardzo! Dlatego opracowałam sobie własną, zawsze aktualną listę zakupów. I nią chciałabym się z Wami podzielić!

Korzystanie z mojej listy jest bardzo proste. Jedna lista leży na stole w kuchni i na niej zaznaczam na bieżąco gdy w trakcie gotowania stwierdzam, że czas już coś kupić. Jednak jestem tylko człowiekiem i czasem zapomnę ją ze sobą zabrać albo jej nie wypełnię. Jeśli nie miałam chęci czy czasu na przemyślenie bo nie planowałam zakupów, biorę listę i w trakcie pobytu w sklepie główkuję czytając punkt po punkcie co mi potrzeba. Każdy wie przecież co ma w domu. Dwie bądź trzy minuty skupienia i osiągasz sukces!

Ale to nie wszystko! List mam wydrukowanych kilka! Jedna jest w kuchni, drugą mam zawsze w torebce, trzecia leży w aucie, czwarta w koszyku, który przeważnie mam na zakupach. W ten sposób jestem zawsze przygotowana na te zaplanowane a także i na te niespodziewane zakupy. Jeśli nawet nie mam przy sobie wypełnionej listy, w ciągu kilku minut jestem w stanie odtworzyć to czego potrzebuję. 

Dodatkowo zanim dojdę do kasy robię selekcję w wózku. Czy ja tego wszystkiego rzeczywiście potrzebuję? Zdarza się, że włożyłam tam coś zbędnego. No i jeszcze na koniec lecę wzrokowo  po liście ponownie. Mam wszystko czy coś pominęłam?

No i koszyki z promocjami omijam w discountach. Czy Ty rzeczywiście potrzebujesz trzeciego czajnika tylko dlatego, że jest za 9.99 zamiast za 29,99? W piwnicy masz już trzy! Jak Ci się czajnik zepsuje, zużyj te promocyjne dziadostwa i kup sobie porządny czajnik. Ten będziesz miał(a) kilka lat. 

Jeśli polubicie się z moją listą, jestem przekonana, że niebawem będziecie jej dziękować za dodatkowe wakacje w roku. Uwierzcie! 


Proszę, pobierajcie listę, dzielcie się nią z Rodziną i znajomymi. Ta lista jest troszkę przerobiona na warunki polskie. Jeśli chcecie ją również pod siebie przerobić, dajcie znać, wyślę Wam w formacie do przerobienia. 

Lista zakupów do pobrania

0 komentarze: