Wybory proste jak bułka z.... (cynamonem)


Dawno, dawno temu..... Gdy się urodziłeś na wsi, to tam umierałeś. Podobnie było z miastowymi. A dziś po prostu wybierasz gdzie chcesz mieszkać i żyć. Do refleksji  skłoniła mnie Magda z bloga Owsianka i Kawa w ramach sierpniowego wyzwania #blogujezowsiankaikawa

Wczorajszy tamat brzmiał "miasto czy wieś?" Oto jest pytanie! Hmmm....

Szczerze to nie znam wsi jako takiej. Nie miałam dziadków na wsi. A szkoda! Jako dziecko wieś kojarzyła mi się z biedą a obecnie kojarzy mi się z luksusem, tym psychicznym przynajmniej. 
Większość życia spędziłam w małym miasteczku koło Olsztyna. W miasteczku, ale na obrzerzach. Dla tych z centrum i tak byliśmy "z wiochy". Potem były studia w Toruniu, z którym niestety się jakoś nie zaprzyjaźniłam ale mieszkałam w lesie i było miło, prawie jak na wsi. Następnie krótki miastowy epizod w Monachium - samo centrum. Brrrr.... trąbienie, śmieciarki, karetki, mnóstwo ludzi i karaluchy! A teraz.....

Nie wiem czy wiecie ale o Monachium mówi się, że jest to wioska z milionem mieszkańców. Wówczas nie rozumiałam znaczenia tych słów, ponieważ żyłam w samym centrum. Jednak z dniem gdy się przeprowadziłam, natychmiast zrozumiałam. Rzeczywiscie miejsce, w którym mieszkam przypomina małe miasteczko, prawie wieś. Z psem wychodzę w kapciach, często w pidżamie. Mam blisko jezioro, do którego chodzę na bosaka. Raz w tygodniu przyjeżdża pan z jajkami i świeżym chlebem.

My to mamy dobrze..... mamy rzeczywiście dobrze! Możemy mówić co chcemy, robić co chcemy i mieszkać gdzie chcemy. Nawet jeśli się komuś nie podobają nasze wybory to trudno, najwyżej wyrzuci nas z fejsbooka ;)) Ale wybory są nasze!

I tak  możemy wybierać gdzie mieszkamy!


Możemy wybierać czym oddychamy!






Możemy wybierać co i gdzie kupujemy!



Możemy wybierać też co jemy!



 Możemy wybierać gdzie i jak się bawimy!


I dokąd zmierzamy....!


No dobrze, nie zawsze to jest takie proste z tymi wyborami. Ale jedno jest pewne! Drożdżowe bułeczki z cynamonem smakują wyśmienicie na wsi. W ciszy i spokoju. Mam rację? Do tego szklanka mleka, zapach obornika, dobra ksiażka i bliska osoba przy boku. Czego chcieć wiecej? Dlatego zapraszam Was, nawet gdy jesteście w mieście, upieczcie sobie troszkę wsi ;))  Przepisem zainspirowała mnie autorka bloga Moderntasteblog, ja jedynie zastapiłam lukier syropem cytrynowym.

cynamon


Składniki na ciasto:
- 1 szklanka mleka
- 2 jajka
- 6 łyżek cukru
- 125 g masła
- szczypta soli
- 4 szklanki mąki
- 7 g suchych drożdży

Składniki na nadzienie:
- 8 łyżek cukru
- 2 łyżki cynamonu
- 1 łyżka cukru waniliowego 

Cukry wymieszałam z cynamonem i rozsypałam po cieście

Do posmarowania jeszcze ciepłych bułeczek zrobiłam syrop z soku z cytryny, 2 łyżek cukru i 2 łyżek wody. Wsyzstko zagotowałam i smarowałam jeszcze ciepłe bułki.


Mleko podgrzałam, dodałam cukier, wymieszałam. Wsypałam drożdże i odstawiłam na kilka minut.
Mąkę przesiałam i wymieszałam z solą.  Dodałam jajka, rozpuszczone i lekko przestudzone masło i drożdże z mlekiem. Wyrobiłam elastyczne ciasto. Do lekko wysmarowanej olejem miski włożyłam wyrobione ciasto i odstawiłam w ciepłe miejsce na ok. godzinę.
Gdy ciasto wyrośnie rozwałkowałam je na grubość ok. 0,5 cm na kształt prostokąta. Posypałam nadzieniem i zwinęłam je w rulon, ktory pokroiłam w plastry 2 – 3 centymetrowe. Ułożyłam je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i odstawiłam na ok. 20 min do ponownego wyrośnięcia.
Piekłam ok. 15 – 20 min w temperaturze 180°C i posmarowałam przygotowanym syropem.

Drożdżowe bułeczki z cynamonem

ciasto z cynamonem

W poniedziałek na wyzwaniu u Madzi też było fajnie, dywagowaliśmy o spełnieniu wakacyjnym. A ja już   pewnego razu na Magdy blogu opowiadałam o libanskim specjale jakim jest Ayran!

A jak to jest u Was z tymi wyborami?


0 komentarze: