Arabic mixed grill (libański ma się rozumieć!)


grill arabski

Dziś w ramach akcji W 30 Kuchni dookoła Świata jesteśmy w Libanie. Mówi Wam coś kraj Liban? Wiecie gdzie leży? Wiecie o nim cokolwiek? Ja kiedyś nie wiedziałam wiele. Teraz wiem więcej i tym chciałam się z Wami podzielić.  Jeśli jesteście zainteresowani, to z przyjemnością przygotuję serię wpisów o Oriencie, nie ma problemu.


A teraz co do Libanu. Liban jest niewielkim krajem (powierzchnia ok. 10 tyś. km2) rozciągającym się od Morza Śródziemnego, przez wysokogórskie szczyty, po suchą, słoneczną dolinę Bekaa. Ciekawe jest położenie geograficzne Libanu. Nie trzeba się mocno starać aby rano jeździć na nartach, a po południu wygrzewać się w słoneczku na plaży, czasem uciekając po tą czy ową palemkę.
Jeśli piszę o Libanie, powinniście wiedzieć też, że Liban jest zróżnicowany religijnie. Chrześcijanie stanowią około 40%. Słysząc a biednych arabskich kobietach, muzułmankach czy chrześcijankach, nóż mi się w kieszeni otwiera. Nie znam tam biednych i nieszczęśliwych! I wkurza mnie, że tak wiele o tym na polskich blogach piszą dziewczyny nie mając o tym zielonego pojęcia.

arabski grill

Dobrze, wiemy trochę o Libanie, to już coś! Przechodzę więc do tematu. Dziś mam zaszczyt przedstawić Wam ponownie coś libańskiego, coś z kuchni libańskiej. 

Cały wrzesień bawiliśmy się świetnie na blogu Owsianki i Kawy. Cudowna akcja. Dowiedziałam się całkiem sporo o różnych kulinarnych perełkach poszczególnych Narodów. W związku z tym, że żyję na Bawarii przedstawiłam Wam również ciekawostki kulinarne z tego zakątka świata. Przyznaję, że spotkało się to z Waszym aplauzem, co mnie bardzo ucieszyło. Kto spróbował 4 sposobu, no kto??? Przyznać się proszę. 

Oprócz mojego bawarskiego show, było po turecku, angielsku, irlandzku, niemiecku, francusku, włosku, austriacku, norwesku a nawet szwajcarsku. No właśnie, skoro jesteśmy przy Szwajcarii to zdradzę Wam tajemnicę, że o Libanie mówi się, że to jest Szwajcaria Orientu.

Sam tytuł może świadczyć o tym, że nic nowego ten przepis nie wniesie do Waszego kulinarnego świata. Ja jednak mam na celu przedstawienie Wam kilku szczegółów, które mogą urozmaicić smak przygotowywanych przez Was posiłków na grillu. 

lebenesische rezepte

W Libanie bardzo często i z dość dużym rozmachem podchodzi się do grillowania. Nie ma w tym ani specjalnej tradycji ani odpowiedniej historii do tego rytuału. Grillują i już! Jeśli spojrzycie na stronę główną mojego bloga to co zobaczycie? No właśnie grill!!! To zdjęcie zrobiłam w trakcie jednej z takich domowych libańskich biesiad grillowych. 

Coż takiego chciałabym Wam przekazać z dzisiejszym wpisem? 

Po pierwsze. Sądzę, że mięso, jak mięso, każdy przygotować na grilla może po swojemu. Zwróćcie jednak uwagę na marynaty. Są przygotowywane z pomidorami. Znaliście taki sposób? Gdzieś kiedyś wpadło mi to w oko w internecie. Zapytawszy nieformalne szwagierki, uzyskałam bliższe informacje, które Wam dziś przedstawiam. 

libańskie potrawy


Po drugie, czy grillowaliście kiedyś pomidory i cebulę w całości na patykach? Zatrzymam się na chwilkę przy pomidorach. Po zgrillowaniu je się je w całości, wówczas dodają orzeźwienia bądź zdejmuje się skórkę, ugniata widelcem, doprawia na ostro. Przygotowane tym sposobem pełnią rolę sosu do mięs. 

Cebula natomiast, grillowana jest w całości prawie na węgiel a następnie obierana. Najlepiej nadaje się do tego cebula biała, ponieważ jest delikatniejsza w smaku. Aczkolwiek od czasu do czasu służy i żółta i też jest ok. 

jak grillować cebulę


Do przygotowania niżej opisanych dóbr kulinarnych dobrze mieć mieszankę arabskich przypraw. Jeśli o nie chodzi, pamiętajcie, że nie ma złotego środka na ich przygotowanie. Mięso możecie doprawić po swojemu, jeśli jednak chcecie tego cuda wypróbować, to proszę...

Przepis na mieszankę przypraw arabskich (na wiele porcji).
- sól (0,5 łyżeczki)
- pieprz (1 łyżeczka)
- papryka mielona (1 łyżeczka)
- cynamon (0,5 łyżeczki)
- pokruszony goździk (około 0,5 łyżeczki)
- szczypta imbiru mielonego
- gałka muszkatułowa (0,5 łyżeczki)

P.S. ile książek, tyle przepisów. Ten przepis jest taki podstawowy, wydaje mi się najlepszy. 

Teraz przejdźmy do przygotowania mięs. W grę wchodzą różne gatunki mięs. Od wołowiny po drób. Podane składniki są na większą ilość osób (6 lub 7). Sądzę, że zamieszczone dziś zdjęcia mogą ułatwić Wam zrozumienie istoty libańskiego grilla.

Potrzebne będą, w zależności od ilości osób albo duże metalowe patyki so szaszłyków. 

Baranina i wołowina
- ok. 1 kg mięsa wołowego i baraniego, pokrojonego w drobną kostkę 
- 1 mała czerwona cebula
- ok. 200 g pomidorów z puszki
- łyżka oliwy z oliwek
- ok. łyżeczki przypraw arabskich bądź innych, ulubionych przypraw do mięs
- pieprz, sól

Zmiksować wszystkie składniki marynaty i umieścić w niej mięso. Schłodzić w lodówce przez noc. Tak przygotowane mięso nadziewamy ciasno na patyki do szaszłyków.

Drób
- wyfiletowane udka z kurczaka 500g
- łyżka musztardy, lubię ostrą, np. dijon
- łyżka jogurtu naturalnego 
- łyżka koncentratu pomidorowego
- łyżeczka soku z cytryny
- kilka kropel octu winnego
- pieprz biały plus chili do smaku

Zmiksować wszystkie składniki marynaty i umieścić w niej mięso. Schłodzić w lodówce przez noc. Tak przygotowane mięso kroimy i nadziewamy ciasno na patyki do szaszłyków.

Kaftah (kiedyś już Wam pokazywałam całe danie z tego mięsa)
- 500 g mielonego mięsa (najlepiej mieszanego z wołowiny i baraniny) 
- ok. 2 łyżek posiekanej pietruszki
- 1 nieduża posiekana drobno cebula 
- ok. łyżeczki przypraw arabskich bądź tylko pieprz i sól

Wszystkie składniki porządnie wymieszać i nadziewać na patyki do szaszłyków uciskając w dłoni tworząc płaskie formy.

Tak przygotowane mięso grillujemy do uzyskania pożądanego efektu. Przyznaję, że gdy już nie ma warunków do letniego grillowania, korzystam z opcji grillowania w piekarniku.


Do tak przygotowanego dania z grilla podajemy oczywiście sałatkę tabbouleh, hummus (wybaczcie, to jeden z wcześniejszych wpisów hihihi) i babaganoush. Samo mięso nie smakuje, dlatego wyśmienicie pasuje tu libański ryż (błagam! zapomnijcie o tym z torebki), u mnie tym razem ten bardziej orientalny, z posmakiem orzechów i żurawiny o wspaniałym, żółtym kolorze. Wszystko popijamy przepysznym ayranem.







0 komentarze: