Bayern des samma mia!



Jak wiecie, mieszkam w Monachium, bawarskiej stolicy. Opisując siebie wspomniałam Wam, że wyjechałam tu dobrowolnie, że lubię tu żyć. Dziś w ramach akcji W 30 Kuchni dookoła Świata z wielką przyjemnością opowiem Wam o daniu niezwykle istotnym dla każdego Bawarczyka. 

Gdy myślimy o Monachium, myślimy o Niemczech. Tymczasem Niemiec myślący o Monachium, myśli o Bawarii. A dla Bawarczyka właściwie mało co się liczy oprócz Bawarii.

Bawaria, kraina piwem płynąca. Bawaria to kraina własnego, niezwykle zabawnego języka. Bawaria to również kraina pięknych bawarskich strojów, zwanych Trachtem bądź Dirndl. I wreszcie Bawaria to kraina ludzi niezwykle dumnych ze swojego pochodzenia. To kraina ludzi celebrujących swoje tradycje. Żaden Bawarczyk nie powie, że jest Niemcem. Pytając Bawarczyka o jego pochodzenie, najprawdopodobniej usłyszysz, że jest on Bawarczykiem i jest z tego bardzo dumny!  





Rzadko kiedy wstawiam przepisy kuchni bawarskiej. Właściwie to oprócz specjałów, które przedstawiłam Wam w zeszłym roku z okazji rozpoczęcia Oktoberfestu sałatki kartoflanej i jeszcze innej kartoflanej ale też bawarskiej, nie ma u mnie kuchni bawarskiej. Jak to się mówi, najlepsza golonka po bawarsku jest w Gietrzwałdzie pod Olsztynem.

Rarytas, który dziś Wam przedstawiam ma swój początek w lokalu, który znajduje się w pobliżu ratusza w Monachium, na Marienplatzu. Tam Bawarczycy spotykali się by konsumować kiełbasę (Bratwurst). Pewnego dnia właścicielowi, Panu Sebmooser zabrakło składników do produkcji tej kiełbasy a goście chcieli jeść! A, że człowiek z niego był przedsiębiorczy, wykorzystał kości cielęce, doprawił pietruszką i skórką z cytryny i tak narodziła się bawarska biała kiełbasa, Weißwurst. 

Wiem, wiem. Macie na myśli naszą polską białą kiełbasę. Taką z żurku, tak? Zapomnijcie, nasza polska z tą bawarską nie ma nic wspólnego. Nic a nic! 

Istnieje kilka warunków do spełnienia aby delektować się królową wśród kiełbas. Tak przynajmniej myślą o niej Bawarczycy. Po pierwsze musi być zjedzona przed 12 w południe. Po drugie musi być zjedzona z musztardą, słodką musztardą. Po trzecie inny napój niż piwo pszeniczne, na Bawarii zwane Weißbier nie jest godny spożycia z Weißwurst. Do tego brezel (Brezn), pęczek rzodkiewek i pełnia szczęścia jest osiągnięta. 

W wielu zakładach pracy raz w tygodniu serwowana jest Weißwurst. U mnie na szczęście raz w miesiącu. Znając smak naszej polskiej kiełbasy, zjedzenie raz w miesiącu bawarskiej jest bardziej niż wystarczające. Aczkolwiek koledzy i koleżanki trzęsą się ze szczęścia na ten jeden piątek w miesiącu. 

Załóżmy, że będziecie mieli kiedyś okazję skosztować bawarskiej białej kiełbasy Weißwurst. Myślicie, że tak sobie usiądziecie, pokroicie i spróbujecie? Nic bardziej mylnego moi drodzy, oj nie! 
Istotną rolę odgrywa sposób jedzenia Weißwurst. Istnieją cztery sposoby na konsumpcję. 

1. Der Schäler - obieranie
2. Die Banane - obieranie jak banana
3. Der Schaber - kroimy na pół i obieramy
4. Der Zuzler - ssiemy kiełbasę nie uszkadzając skórki

I nie ważcie się poprosić o chrzan czy ketchup na litość boską! Tylko słodka musztarda i nic więcej! Pamiętajcie!

Przykładałam się nawet do zaprezentowania Wam na swoim własnym filmie sposobów jedzenia Weißwurst. Jednak przy czwartym sposobie się poddawałam. Moja wrodzona skromność kobieca nie pozwoliła mi opublikować takiego filmu. Dlatego prezentuję Wam ten znaleziony na YouTubie. 


Reasumując to co wyżej napisane, dewiza szczęśliwego Bawarczyka wygląda tak jak na zdjęciu.




A dla tych, którzy choć trochę osłuchani są w języku niemieckim, propouję posłuchać minutkę bawarskiego języka.

A już jutro w ramach akcji W 30 Kuchni dookoła Świata będzie po francusku. Zapraszamy.

0 komentarze: