Spaghetti al sugo di vongole (spaghetti z muszlami) i moja jesień


Wiecie co? Nigdy nie lubiłam jesieni! Od jakiegoś czasu ją lubię. Jako, że umysł mam bardziej matematyczny niż humanistyczny, podążając za metodą zero jedynkową, lubiłam lato albo zimę. Rozumiecie? Wszystko jest albo białe albo czarne, albo jedno albo drugie, albo ciepło albo zimno.



Natomiast przy obecnej sytuacji ocieplenia klimatycznego, a również z powodu mojego miejsca zamieszkania, lato i zima stały się olbrzymim rozczarowaniem. Dlatego postanowiłam polubić jesień. Muszę przyznać, że tu w Monachium jesień jest właściwie zawsze piękna. Uwierzycie czy nie, ale kilka lat z rzędu w lipcu i sierpniu nie było możliwości popływać w jeziorze, z kolei 3 października, w dniu Zjednoczenia Niemiec, spędzaliśmy czas na grillowaniu i pływaniu w jeziorze. Mówi się, że wiele osób przypisuje piękną pogodę jesienią na Bawarii mającemu wówczas miejsce Oktoberfest, aczkolwiek należy się zastanowić czy warto tam iść. I tak się trochę obraziłam, i na lato i na zimę, zimą plucha nie potrafi mnie usatysfakcjonować.

Dlatego dałam szansę jesieni i po jakimś czasie stwierdzam, że ją lubię. Z różnych powodów ją lubię. Z powodu słońca, rześkiego powietrza, gdy o szóstej rano jestem w drodze do pracy, ale także z powodu muszli. Uwielbiam muszle a sezon na nie jest właśnie jesienią. I tak gdy przygotowuję muszle, jak ostatnio Wam prezentowałam i zostanie mi kilka z kolacji, wówczas kolejnego dnia przerabiam je sobie na spaghetti al sugo di Vongole.

Ugotowany makaron spaghetti dodaję do sosu z muszlami. Posypuję oczywiście startym parmezanem.

Wpis powstał w ramach październikowego wyzwania u Lifestylerki na temat Jesienny przysmak.

P.S. Co sądzicie o tych fotkach? I oczywiście o jesieni i o muszlach?





0 komentarze: