Batata Harra, apetyt rośnie w miarę jedzenia

tabbouleh

Witam Was moi drodzy. Dziś przedstawiam Wam libańską pyszność, która spowoduje, że jeszcze bardziej pokochacie ziemniaki. Tak, wiem, że wszyscy lubimy kartofle, daliśmy temu wyraz w poście na ich temat. Pamiętacie?

Dziś proponuję Wam Batata Harra, nie patata jakby nam mogło się kojarzyć. Batata a "Harra" po libańsku znaczy "na ostro". Tłumacząc na język polski domyślacie się, że chodzi o kartofle "na ostro". W zależności od regionu, okazji i domu przygotowuje się je w różny sposób. Na bardziej ostro, mniej ostro a nawet bez ostrego smaku, mimo to nazywają się "Harra". Smażone, pieczone bądź gotowane. Z pietruszką lub z kolendrą. Nie ma jednego jedynego przepisu na te kartofle.

Z kolendrą? Tak, z kolendrą. Brzmi dziwnie, prawda? A jak Wam powiem, że my robimy właśnie z kolendrą, do tego przeważnie nie  na ostro. Brzmi obco? No trochę, to prawda. 

Ostatnio na funpage na facebooku pytałam Was o kolendrę. Różne reakcje się pojawiły. Jedno jest pewne. Gdy już spróbujecie, czy ją lubicie czy nie, nie będziecie chcieli przestać..... Jak to się mówi, apetyt przecież rośnie w miarę jedzenia. 

Dlatego dziś pokażę Wam jak my na co dzień je przyrządzamy. Niektórym przejdzie przez myśl, że to niezdrowo. Być może i niezdrowo. Trzeba sobie przecież sprawiać przyjemności. Do tego w odpowiednich ilościach przecież wszystko jest dla ludzi, prawda? Tak mawiała moja prababcia, bardzo mądrą kobietą była.

Składniki dla 4 osób:
- 1 kg kartofli obranych, wymytych, osuszonych i pokrojonych w drobne kawałki
- 2-3 ząbki wyciśnięte i utarte z łyżeczką soli
- 1/2 łyżeczki czerwonej ostrej papryki bądź drobno pokrojonej papryczki chili (opcjonalnie)
- 2 łyżki bardzo drobno posiekanej kolendry
- olej do smażenia bądź frytkownica

Kartofle smażyć na głębokim oleju, do momentu gdy są prawie gotowe. Przełożyć na patelnię i dodać czosnek rozgnieciony z solą. Mieszając podsmażać. Ewentualnie doprawić na ostro, jeśli lubicie. Następie dodać kolendrę. Wymieszać. Gotowe. Można prościej? Prawda, że lepsze od frytek???

Proporcje ustalicie sobie z biegiem czasu sami. Ja, aby Wam ułatwić podałam Wam te, oczywiście przetestowane, z jednej z lepszych książek kucharskich Arabic Coocking Step by Step. Tak na marginesie to była moja pierwsza arabska książka kucharska, do tego po angielsku.

A jeśli podoba Wam się sałatka obok, to jest tabbouleh. Znacie?


0 komentarze: