Burger z łososia a przewrotność człowieka

łosoś, kotlet

Wiecie jak to jest gdy nie można czegoś zjeść? Właśnie wtedy tej rzeczy najbardziej się chce. Znacie to uczucie? Ja na przykład uwielbiam najbardziej szynkę w Wielką Sobotę rano, jeszcze przed poświęceniem jajek. Wtedy właśnie nie można a mnie ciągnie do lodówki i ciągnie. Tego dnia sam ser mi nie starcza. Każdego innego dnia nie mam tego problemu.

Podobnie było właśnie ostatnio. Przeziębienie dało mi się we znaki, do tego najadłam się chińszczyzny w jakimś dziwnym lokalu. To przełożyło się na niemożność otwierania szeroko jamy ustnej. I jak myślicie? Na co właśnie miałam ochotę? Łatwo się domyślić, że na burgera. Ale nie jakiegoś podrzędnego, tylko takiego dużego, porządnego. Nie musiał być nawet mięsny, zadowolona byłabym bardzo z wegańskiego, np. marchewkowo- fasolowego burgera w pysznej bułce, z sałatą i smacznym sosem.

I tak cierpiałam aż do chwili gdy już mogłam sobie pozwolić na burgerowe szaleństwo. Tym razem na stole pojawiło się takie oto cudo. Cudo z łososia.

Składniki na 2 burgery
- 230 g łososia zmielonego (albo bardzo drobno posiekanego)
- 1 łyżka musztardy dijon
- kilka kropel tabasco
- 1 białko ubite
- 1 łyżeczka kaparów
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- 1 łyżeczka koperku posiekanego
- 1 łyżeczka chrzanu

Wszystkie składniki dobrze wymieszać. Uformować 2 burgery i smażyć na patelni (najlepiej grillowej) po 3-4 minuty z każdej strony. 
Podawać w zależności od upodobań z sałatą, salsą czy z pieczywem.

Skorzystałam z pomysłu Davida Kirscha, trenera personalnego Heidi Klumm. Na blogu możecie zobaczyć również inne jogo propozycje, rybę na pomidorach czy indyka na ostro.
Jestem zwolennikiem szybkich i łatwych dań, dlatego często korzystam z jego przepisów. Pozwalam je sobie nawet modyfikować po swojemu, jak np. tę rybę, w zależności od tego co akurat mam w lodówce.

burger rybny


0 komentarze: