Czy jestem minimalistką? Z czego nie zrezygnuję w kuchni...


Ostatnio tematy minimalizmu biją wszystkie inne na "łeb i szyję". Minimalizm tu, minimalizm tam. Ogólny trend przyczynił się i do moich osobistych przemyśleń, co przełożyło się na powstanie tego postu. Wpis jest nietypowy, bardziej osobisty. Aczkolwiek już kilkakrotnie mieliście okazję mnie poznać od strony kuchennej. Kiedyś przedstawiłam Wam 5 faktów o mnie, innym razem brałam udział w LBA i też trochę prywatnych szczegółów Wam zdradziłam :))

Dziś, w kontekście minimalizmu, zastanowiłam się co mi jest niezbędne w kuchni a bez czego mogę się obejść. Bez jakich przedmiotów bądź składników w kuchni nie istnieję ja jako ja? Doszłam do wniosku, że jestem kuchenną minimalistką. Zdecydowanie nie potrzebuję wiele. Jednak jest kilka rzeczy bez których nie wyobrażam sobie siebie w kuchni. I o tym właśnie traktuje dzisiejszy post. Kolejność jest przypadkowa. Jedno jest jednak pewne, bez poniżej wymienionych produktów czuję się jak bez ręki. A może to wcale nie minimalizm? Jak myślicie?

1. Waga kuchenna - umysł mam matematyczny, liczyć potrafię, ale jeśli mam coś odważyć to koniecznie potrzebuję wagi. 

2. Ręczniki papierowe - uwielbiam ręczniki papierowe. Do osuszania, do obciekania, do przecierania są mi po prostu niezbędne. 

3. Zielona pietruszka - jeśli nie mam w domu świeżej zielonej pietruszki czuję się niekomfortowo. Przeważnie mam jej grubaśne wiązki, które zdobią mą kuchnię niczym cięte kwiaty. Zresztą zapewne zauważyliście, że używam jej całkiem sporo, chociażby do tabbouleh.

4. Blender - kiedyś był mi zbędny. Obecnie potrzebuję go niczym tlenu do życia, do przygotowywania mych ulubionych burgerów przeróżnej maści i zup kremów.

5. Nożyczki - tak, nożyczki. Nie lubię ponadrywanych opakowań. Przyzwyczaiłam się do odcinania końcówek i zapinania otwartych torebek klipsami. Bez klipsów jednak mogę się obyć. 

6. Termos - non stop mam w termosie ciepły napój do picia. Przeważnie jest to woda z cytryną i imbirem albo soki własnej (Rodziców) roboty. 

7. Dobre garnki i patelnia- nie musi być ich dużo, muszą być po prostu dobre. Podobno jestem luksusową ciotką ale moim zdaniem to nie ma nic wspólnego z luksusem. Nazwałabym to byciem praktycznym. Ja mam porządne przedmioty latami podczas gdy inni wymieniają je częściej. Kto jak woli :))

8. Pasta warzywna - do doprawiania potraw. Przeważnie robię ją sama, od czasu do czasu wspomagam się gotowcem. 

I wiecie co? To by było na tyle! Na dzień dzisiejszy. Może za rok porównam sobie moje wybory. Oczywiście mam również inne przedmioty i składniki w kuchni. Do tego je bardzo lubię ale mogę się bez nich obyć.

Bez czego Wy nie wyobrażacie sobie siebie w kuchni? 

0 komentarze: