Tajine, orientalnie dziś z Maroka!




Pomidor albo dwa, 3 ziemniaki, cebula. Często zostają nam te składniki w lodówce i człowiek nie ma pojęcia co z nimi zrobić. Ja mam wspaniałą metodę na takie resztki. Metoda ta, to tajine.

Zawsze marzyła mi się taka tajine. Tajine to marokański gar a także sztuka gotowania. To nie tylko przyrząd, to również potrawa o tej nazwie. Wszystkie składniki układa się w niej, przykrywa stożkowatą pokrywką. Na czubku przykrywki zbiera się para, która cyrkuluje w garnku. W ten sposób nic się nie przypali i nie utraci składników odżywczych, gwarantując przy tym wyśmienity smak. Prawdziwe tajine są dużych rozmiarów, wszak w Maroku rodziny są liczne. Ssposób wytwarzania i konserwowania garnka tajine jest bardzo ciekawy. Może nawet poświęcę temu osobny wpis. 

W domu mam zawsze kilka suszonych warzyw a w zamrażarce kilka liści winogron. W zakamarku kartofle też zawsze leżakują. Cebula, ryż (także bulgur), suszone pomidory i pietruszka też są składnikami, które zawsze posiadam w domu. Z kilku dowolnych składników robię farsz, taki jak w tym wpisie albo w tym. Czasami z mięsem mielonym, częściej jednak bez. Pomidora wydrążam, suszone warzywa podgotowuję. Kartofle obieram i kroję w plastry. Suszone pomidory kroję w paseczki. Wszystko układam w garnku, zalewam wodą i wstawiam do piekarnika na godzinę. W ten sposób mogę szybko wykreować marokańską potrawę w marokańskim garnku, w piekarniku sama się dalej kreuje na jedno z ulubionych moich dań, do tego zdrowych. 

Ciekawa jestem kto z Was o tym słyszał? A może ktoś posiada taki garnek? Gdy nie miałam jeszcze tajine, robiłam wszystko dokładnie tak samo, tylko w garnku z teflonowym dnem albo patelni. To jak? Kto próbuje? 






0 komentarze: