4 rzeczy, których masz za dużo w kuchni


Któregoś dnia zastanawiałam się bez jakich przedmiotow w kuchni moje życie byłoby smutne. Po przemyśleniach doszłam do wniosku, że niewiele jest takich rzeczy. Zdałam sobie sprawę, że jestem kuchenną minimalistką. Zadziwiające jak niewiele potrzeba mi w kuchni. To kwestia charakteru ale chyba i wygody. Jeśli chcecie się dowiedzieć odrobinę o moim kuchennym charakterku, przeczytajcie koniecznie post o tytule, który spodobałby się wielu mężczyznom ;)) a mianowicie baby do garów!

Ci, którzy mnie znają i mnie odwiedzili wiedzą, że mam niewiele rzeczy w kuchni i że są one raczej ze sobą kolorystycznie i wielkościowo skomponowane. Niejednokrotnie spotyka się to ze zdziwieniem gości. Co odważniejsi się pośmieją, inni przemilczą. No bo jak to nie mieć czajnika? To Wy jeszcze z filtrowego ekspresu kawę pijecie? Jak to masz 20 jednakowych ścierek do naczyń? Dlaczego masz całą zastawę pomarańczową i tylko 6 kubków? Masz tylko 5 garnków? Rzucają pytaniami Ci odważniejsi.

Przyznaję, że to wszystko święta prawda. Tak mam. Tak lubię. Bywając w rożnych domach zauważam zdecydowany (w moim uznaniu) nadmiar wielu przedmiotów kuchennych i produktów. Dziś z przymrużeniem oka pokażę Ci 4 rzeczy, których masz zdecydowanie za dużo w kuchni.

1. Kubki i szklanki


Większość społeczeństwa ma zdecydowanie za dużo kubków i szklanek, najczęściej  różnokolorowych. Kubki ulubione, kubki na specjalną okazję, kubki sprezentowane o różnych firm i rodzinki itd, itp. Mnie się od razu przypomina akademik, w którym miałyśmy setki rożnych kubków nazwożonych Bóg wie skąd. Wtedy nie miałam wyjścia, ale serce bolało widząc ten chaos. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma, prawda? Dziś w mej szafeczce stoi 12 filiżanek i 6 jednakowych kubków. Nie wierzycie? Mogę fotkę pstryknąć :))

2. Herbaty


Jestem przekonana, że większość z Was ma w szafce z herbatami paczuszki pamiętające dawne, bardzo dawne czasy. Zakurzone, często zwilgotniałe i wywietrzałe czekają na gości (np. biała jaśminowa, bo lepsza od czarnej) albo na ból brzucha (miętowa), ból gardła (rumiankowa) czy na przeczyszczenie. Zielona oczywiście też się znajdzie. Owocowa, której nie piłaś ze trzy lata pewnie się chowa za czerwoną. Zajrzyj do szafki czy tak  nie jest ;)

3. Reklamówki jednorazówki


Specjalnie przeznaczamy na nie szuflady, potem już się nie mieści, kupujemy plastikowe pojemniki z IKEI i upychamy w nie miliony jednorazowych reklamówek i woreczków. No bo co? Może się przydadzą? Czasem i u mnie się zbierze, staram się jednak natychmiast wykorzystać je jako worki na śmieci.

4. Pojemniki do przechowywania żywności



Okrągłe, prostokątne, kwadratowe. Wysokie i niskie o różnej pojemności. Na cebulę, na bananka, na jabłuszko, na kanapeczkę, na obiad do pracy. Brrrr..... Wyobraźcie sobie, że kiedyś też tak miałam. Gdy otwierając szafkę wypadały mi na głowę, brząkając upadały na podłogę a ja musiałam je nie dość, że zbierać to jeszcze od nowa ustawiać, poddałam się! Poszłam i kupiłam kilka pojemników porządnej firmy w dwóch wielkościach. Finito! Mam spokój, ład i porządek.

Zastanawiałaś się kiedyś czego masz za dużo w kuchni i czy mogłabyś się spokojnie obejść z mniejszą ilością rzeczy?

Żeby jednak Cię podnieść na duchu (jestem przekonana, że wymienionych wyżej rzeczy masz za dużo), zdradzę Ci, że w  mojej kuchni jednej rzeczy również mam zdecydowanie za dużo. Nie dlatego, że chce to mieć. Ale nie sprawia mi to problemu, jest ukryte. Mieszkam z człowiekiem, który wykupił chyba wszystkie noże od cygańskich handlarzy, którzy przychodzili do jego pracy i proponowali artykuły gospodarstwa domowego w "cudownych" (ich zdaniem) cenach. Mój partner litował się nad nimi i kupował kolorowe noże. Rozdałam ile mogłam ale coś tam zostało. No i mam takie kolorowe noże w szufladzie, leżą sobie, a ja kroję dalej swoim nożykiem. Kolorowe noże, tak, mam ich stanowczo za dużo. 

0 komentarze: