Muffinki - best ever!


słodkości dla gości

Muffinki są w moim domu codziennie. Siedzą sobie w zamrażarce i co rano, odmrożone, cieszą oko mojej drugiej połówki i pieseczka. Niczym VIP zasiadają oboje, Pan i pieseczek, codziennie, około 8 do wspólnego śniadania. Rozmrożony wcześniej muffinek zadowoli podniebienie nawet tak wybrednej pekinki (dobrze, nie jest ta pekinka aż tak wybredna ale jest pekińczykiem rozpuszczonym do miar możliwości). 

Przetestowałam chyba już wszystkie przepisy na muffinki. Prawie wszystkie były smaczne. Jeden, jedyny drobiazg, a tak znaczący... ciasta było za dużo bądź za mało. Jedne muffiny były niczym muchomory, inne niczym zabiedzone grzybki innej maści. 

Po kilkukrotnym, prawie kuchennym załamaniu, stworzyłam swój przepis na 12 muffinków o średnicy 7 cm każdy. I wiecie co.... nakładam je łyżką do lodów. Jedna łyżka na jednego muffinka. Super sprawa. 
Jak wspomniałam wyżej, spokojnie można je mrozić. Wtedy zawsze jesteście gotowi na niespodziewanych gości (o jak ja tego nie lubię!!!) a także, gdy Was samych najdzie ochota na coś słodkiego....

ciasto na śniadanie

Składniki na 12 muffinków o średnicy górnej 7 cm:
- 225 g mąki
- 200 g cukru
- 3 jajka plus 1 białko*
- 115 g masła
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- ekstrakt z wanilii
- 3 łyżki mleka
- starta skórka z cytryny lub zapach cytrynowy (według uznania)
- garść płatków z migdałów

*jeśli macie i dacie, to ok, jeśli nie, to świat się nie zawali. Ja dodaję, ponieważ oddaję żółtko Tosi :))

Wszystkie składniki ubić mikserem. Nie zauważyłam różnicy w ubijaniu w odpowiedniej kolejności składników. Zapiec w wysmarowanej tłuszczem formie, w piekarniku nagrzanym do ok. 200 stopni, około 30 minut.

Uwielbiam również muffinki w formie mini, i te z malinami (to jeden ze starszych postów - proszę o tolerancję!).

Smacznego... i mroźcie je na potęgę :)))

0 komentarze: